Jesteś tu: Tibia.pl / Forum

Wróć   Forum Tibia.pl > Pokaż profil

Notki

Korektor Korektor jest offline

Zbanowany

O mnie

  • O użytkowniku Korektor
    Skąd
    Liberty City :P

Statystyki

Wszystkich postów
Informacje Ogólne
  • Ostatnia aktywność: 23-06-2008 17:19
  • Data dołączenia: 18-12-2006

Znajomi

Pokazywanie Znajomych 1 do 9 z 9

Blog

Zobacz Blog KorektorOstatnie wpisy
Ostatni Wpis

Napisano 26-10-2007 21:23 Komentarze 1
Napisane w Bez kategorii
Butem,
Jak wszyscy wiemy, zbliża się weekend. W sumie to już jest. Wróciłem do domu koło 19 i byłem padnięty. Na myśl o sobocie zacząłem jednak się organizować i zorganizowałem wypad do kina... jutro. Idziemy na Katyń - ponoć fajny film.

A teraz tak głębiej... zobacz w siebie z zewnątrz. Zobacz kim jesteś. wypadnij z bezmyślnego amoku. Ustań i się zastanów. Fajne uczucie.

Napisano 21-10-2007 20:28 Komentarze 3
Napisane w Bez kategorii
Wahałem się czy iść na wybory. Wahałem się pomiędzy partiami, senatorami i posłami. Nie chciało mi się tam iść i stać w kolejce. Nie chciałem marnować czasu, skoro wolna chwila zdarza mi się tak rzadko, że nie chcę jej marnować. Jednak poszedłem.

Postawiłem parę krzyżyków i stało się. Mój głos wpłynął na Nasz kraj. Mam nadzieję, że wielu z Was, pełnoletni użytkownicy, poszło na wybory. Wiem, że to nieprzyjemne pod wieloma względami. Ale narzekać będzie można dopiero kiedy samemu się głosowało. To nasz obywatelski i patriotyczny obowiązek. Chcę mieć wpływ na Polskę, na moje otoczenie, na moją rodzinę i na mnie samego. Od Nas zależy kto się na szczycie kłóci, kto obrzuca obelgami. Liczę na to, że nie wybraliście takich, którzy by nie złamali tego stereotypu. Szanuję każdy głos. Macie jeszcze prawie godzinę na zmianę zdania, na ruszenie dupy na wybory. Zróbcie to, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście!

Napisano 20-10-2007 10:32 Komentarze 7
Napisane w Bez kategorii
Wreszcie nastał dzień zwany... sobotą. Dla Kościoła Katolickiego jest to ostatni dzień tygodnia, ale ja jednak uważam go za przedostatni. Dla mnie poniedziałek był zawsze początkiem wszystkiego, co miało stać się przez następny tydzień. Skoro poniedziałek traktowałem za pierwszy, to chyba jasne, że niedziela jest ostatnia ;).

Jestem po śniadaniu, bo w soboty jest ono wcześniej, żeby można było spokojnie wracać do chaty i nie musieć niczego jeść po drodze. No chyba, że mieszkasz tak daleko, że jednak po drodze obiad i nawet kolacja się zdarzają. A ponieważ śniadanie już zjadłem, to mam dość trzeźwy umysł. Zachowując w pamięci moją wczorajszą rozmowę o szynce, z pewnym Ognistym Milanem, dzisiaj przyszedłem na posiłek jako jeden z pierwszych ;p. Ten wspomniany wyżej pan też lubi szynkę, ale tylko on ma najbardziej elytarne mięsiwo w okolicy. Dałbym cytat, ale coś złego się stauo z moim archiwum :<

Dobra, wracając do trzeźwego umysłu... Czy kiedy o 3:00 w nocy budzi Was krzyk, psy szczekają, nikogo w domu nie ma a na dodatek coś spadło w kuchni na ziemię, boicie się? Czy po obejrzanym horrorze cykacie się zasnąć? Nietypowe kształty normalnych urządzeń i przenikliwa ciemność doprowadzają Was do obłędu? Kiedyś wynalazłem na to sposób. Pomyślcie sobie, że cokolwiek by się nie stało, to rano i tak będzie. Wzejdzie słońce i zapomnicie o tym wszystkim. Rozejrzyjcie się po pokoju. Nic nadzwyczajnego, nie? Wasz kochany, prywatny, swój teren. Kochacie go, nie? Jak w nim może stać się coś złego? W nocy ciągle jest sobą, tylko inaczej wygląda. Nie możecie odkryć twarzy, trzymanej pod kołdrą? Boicie się zobaczyć tego co Wam się wydaje, że tam jest? Rano ten "duch" okaże się paroma szmatkami/kurtką czy innym tałatajstwem. Tam gdzie w nocy stał smok, to teraz sami możecie stanąć i zobaczyć, co w tym nadzwyczajnego...? Nic. Dziękuję za uwagę,

Wasz Korektor,

Napisano 18-10-2007 20:10 Komentarze 1
Napisane w Bez kategorii
Zacznijmy od tego, że budzę się 2 godziny przed Wami. Wstaję i idę na śniadanie, a co ja tam widzę? Co? A raczej czego brak... otóż spóźniłem się o 15 minut i szynki nie było. Musiałem zjeść obrzydliwą owsiankę w obrzydliwym mleku i z obrzydliwymi płatkami owsianymi (to co zwykle kryje się w owsiance) ;p. Miałem dość dużą chwilkę na rozmyślenie paru spraw. Rozochocony, wesołym skakaniem gdzie popadnie, naszych licealistów - postanowiłem też sobie poćwiczyć ten cały parkour. Nie wiem jak znalazłem tyle czasu na to, ale nawet fajnie było. Nie znam nazw tych tricków, więc nie powiem Wam niestety co już umiem.

Myślałem dzisiaj nad tym, dlaczego ludzie są tacy destrukcyjni. Niszczą wszystko co popadnie i gdzie popadnie. Czytajcie dalej, to nie kolejny wykład czy prostest "GrInPiSu" ;p Chwila, idę po kluski z boczkiem. ... ... ... No, jestem. Skończyłem na destrukcyjnej mocy ludzi. Wiele wiecie zapewne o klimacie. Ale tu nie o klimat chodzi. Chodzi tu o naruszanie wolności osobistej i jej nadużywanie.

Moi drodzy, wolność jest czymś, czego nie dostrzegamy. Wiemy jednak, że każdy ją ma. Jest to wolność jednostki. Jej swoista niezależność. Niestety niektórzy przesadzają z naciąganiem własnej wolności do granic możliwości. Otóż domeną wolności jest to, że każdy ją ma, ale należy dbać o to by moja swoboda nie wkraczała na czyjeś terytorium. Moje zachowanie będące "niedojrzałym" i w dodatku bezczelnym nie może urażać innych. Nie mogę tłumaczyć "pseudo wolnością" zachowania naruszającego wolność kogoś innego. Niektórzy są ludźmi niby wyzwolonymi, lecz w rzeczywistości to po prostu egoizm. Nie naruszajcie przestrzeni innych ludzi, nie depczcie ich i nie tłumaczcie wolnością zachowań dla kogoś przykrych. "Jestem wolny, mogłem go przezwać, bo kto mi zabroni?". Moi drodzy, tak zniszczyć można tylko innych dookoła, a co za tym idzie - samych siebie. Dziękuję,

Wasz Korektor,

Napisano 17-10-2007 16:23 Komentarze 6
Napisane w Bez kategorii
Właśnie odkryłem tą cudowną rzecz, jaką jest możliwość posiadania takiego bloga ;p (thx Ryba). Hmm, miałem już trochę planów co do własnego bloga, więc chyba wiem o czym będzie. Zaczynając, to chcę tu powrzucać trochę moich własnych refleksji na tematy bardzo zróżnicowane i dość popularne.

Ostatnio wypowiadałem się o karze śmierci na naszym forum. Czy ją popieram... Raczej tak. Otóż moi drodzy - znam wiele historii (tu trzeba zaznaczyć, że prawdziwych) o skurczybykach różnej maści. Od dzieciobójców, przez seryjnych morderców po zdrajców Narodu. Tacy ludzie nie dość, że kosztują, to jeszcze codziennie dostają więcej pieniędzy niż przeciętne dziecko w przeciętnym domu dziecka. I gdzie tu humanitaryzm? Czy w czynach tych ludzi? Czy może w kwotach jakie dostają, czy też w karze śmierci?

Morderca jest jak pilot myśliwca. Robi coś, będąc jednocześnie w pełni świadomym o możliwych konsekwencjach. Pilot wie, że lecąc 100m nad ziemią z prędkością grubo przekraczającą "prędkość dźwięku" może w każdej chwili zginąć. Policjant też wykonując swój zawód wie, że na patrolu może dostać cegłą w łeb. Tak, więc dlaczego nie stwarzamy zagrożenia konsekwencjami dla mordercy, który na pewno nie robi żadnej przysługi społeczeństwu? Dlaczego policjantowi grozi więcej niż psychopacie? Dlaczego pilot ma większe szanse na śmierć od dzieciobójcy? Śmierć jest nieodzowna. Oczekiwanie na nią jest straszne. Nie chodzi tu już o samo wykonanie egzekucji, a o oczekiwanie na nią. Jeśli wiesz, że umrzesz za np. 3 miesiące, konkretnego dnia o konkretnej godzinie, to w mózgu zaczyna robić się sieczka. Sieczka, która jest karą.

Obawianie się nieznajomego, z założenia strasznego czynnika życia jest w naszej podświadomości. Gdy świadomość dotrze do tego, co podświadomość wie od dawna, to wtedy wymierzana jest kara. Kara psychiczna - znacznie gorsza od fizycznej.


A teraz trochę o tym co dzisiaj mnie spotkało/spotka ;p
Jest 17 października. Dzień jak co dzień. Rano oczywiście pobudka o 5:20. Godzinka zaprawy, potem mycie się i śniadanie. Śniadanko jak zawsze o 9:25. Dlaczego akurat ważne jest to "5 minut?" wielu się zastanawiało. Kucharki na ten temat milczą. Stołówka znajduje się w okolicy jednego z głównych budynków. Dość niedaleko internatu dzieciaków z liceum (xP no offence). Po co mi godzina zaprawy na zimnym betonowym placu przed wschodem słońca? Czemu muszę wstawać o 5:20? Dlaczego wojsko stara się nas upodlić fizycznie? - kucharki milczą. No dobra. Poszedłem na śniadanie, jak już ofc. mówiłem. Szyneczka jak zwykle pierwszorzędna. Świeża i soczysta. Nie dopuszczam do siebie myśli, z jakiej części ciała świni jest zrobiona, żeby mieć chociaż jakiś komfort psychiczny, dlatego jak zawsze (kolejny raz powtarzam te słowa) zajadam się nią. Bułka z topionym serem też może być. Kto powiedział, że w woju jest tylko suchy chleb, kasza i grochówka?... Udałem się na zajęcia. O w dupę. Nie chcę Was tym zanudzać, bo mimo swej cholernej ambicji i pasji na prawdę nie trawię paru aspektów nauczania w naszej jednostce. I tak parę godzin, aż do obiadu. Obiad jest miodzio. Może dlatego, że lubię zjeść, a nie mogę nic pochłaniać przez jakieś 8 godzin. Rano nie mam apetytu, toteż nie najadam się aż tak bardzo, żeby starczyło. Następnie poszedłem (jak zwykle zmordowany) do mojego pokoju. Bartuś - taki lamer, z którym przychodzi mi mieszkać od 6 lat padł na wyro i zasnął. Ja usiadłem do kompa i słucham sobie na słuchawkach (nie wiem czemu) Diddy'ego. Nie lubię go, ale "Tell me" jest fajne ;p Tyle jak na razie. Tak właśnie wygląda dzień Waszego Korka, który nie ma co robić, więc bazgrze na blogu. Lepsze to niż lizanie czyjejś dupy, czy cuś.

Pozdro dla paru frajerów z forum, z którymi mam przyjemność gadać sobie raz po raz na gg. Min. Thor, AC, Oxy, Bastash, Ryba, Matiii, Emil, Shin, Wald i inni tego pokroju szaleńcy. Dzięki za uwagę,

Wasz Korek,
Ostatnie komentarze
o boshe ;P
Tez mi podnieta hyhy
Napisane 01-07-2009 16:37 przez Invisiblee17 Invisiblee17 jest offline
OO no katyń bardzo dobrze...
Napisane 04-01-2008 21:19 przez Knorek Knorek jest offline
Na takich zbojow (jak...
Napisane 22-10-2007 20:01 przez raf420 raf420 jest offline
Nasza podświadomość...płata...
Napisane 22-10-2007 11:57 przez Atimcia Atimcia jest offline
Dlatego zawsze powtarzam,...
Napisane 22-10-2007 11:52 przez Atimcia Atimcia jest offline

Wszystkie czasy podano w strefie GMT +2. Teraz jest 05:02.


Powered by vBulletin 3