Jesteś tu: Tibia.pl / Forum

Wróć   Forum Tibia.pl > Fora główne > Niusy

Notki

Niusy Nowosci z świata Tibii dostarczone przez naszych nieustraszonych korespondentów.
Zamkniety temat.
 
Opcje tematu
stary 13-02-2010, 02:28   #1
Vasudanin
Słitaśny Krulik
 
Vasudanin's Avatar
 
Data dołączenia: 21 05 2007
Wiek: 26
Wpisy bloga: 64

Posty: 2,049
Stan: Niegrający
Imię: Slayekau
Profesja: Rookstayer
Świat: Isara
Poziom: 12
Skille: 18/20
Vasudanin ma numer GG 7128157 Vasudanin ma login Tlenu Vasudanin@tlen.pl Send a message via Skype™ to Vasudanin
Domyślny Wspomnienia graczy.

Zabawne wspomnienia zawsze są dobre na opowiadania, więc czemu nie podzielić się tym z Tobą i innymi graczami?

Historia Tibii jest długa i kolorowa. CipSoft jest pewny, że masz sporo zabawnych wspomnień. W tym artykule postanowili rzucić trochę światła na życie Tibijczyków. Wyciągnij więc z pamięci Twoje najśmieszniejsze momenty z gry, które ciągle robią u Ciebie wielki uśmiech na twarzy. Podziel się nimi z resztą, ponieważ nie ma lepszych historii o grze, niż te opowiedziane przez graczy. Tchnijmy życie w ten temat!

Kontynuując, CipSoft zaprasza Cię do opublikowania swoich najśmieszniejszych momentów w karierze, w specjalnym do tego przygotowanym temacie na Tibia.com (oczywiście tutaj również możesz to zrobić : ) przyp. Vasu). Do artykułu będą dopisywane kolejne historie, które najbardziej zainteresują CipSoft. Znaczy to tyle, że publikując swoje wspomnienia w temacie na tibia.com masz szansę stać się częścią tego artykułu!

Jeśli Twoja historia zostanie dodana, nazwa twojej postaci pojawi się obok niej, oraz na postać zostanie wysłany CM token! W takim razie nie czekaj, tylko palce w ruch i opisuj swoje najśmieszniejsze wspomnienia. To dobra szansa, na zdobycie sławy.

By zacząć, dwoje CM'ów podzieli się ich najzabawniejszymi historiami:
  • Rejana: Kiedy zaczęłam swoje Tibijskie życie na rookgardzie, ponad 5 lat temu, zarabiałam poprzez zabijanie zwierząt i sprzedawania mięsa do NPC. Pomyślałam więc, że taki handel to dobry sposób na szybką gotówkę. Kiedy więc znalazłam się w Venore byłam całkiem biedna, a kupno pierwszego zaklęcia nie pomogło. Pomyślałam: "Dobra, muszę zarobić trochę pieniedzy." Nie miałam pomysłu gdzie iść, więc zaczęłam łowić ryby. Kiedy zdobyłam około 10 ryb chciałam je sprzedać, więc zapytałam na czacie: "gdzie mogę sprzedać ryby?". Zaraz po tym jakiś gracz napisał do mnie "kupuję, ile ich masz?". Odpowiedziałam zupełnie poważnie "10". Powiedział że weźnie wszystkie, co bardzo mnie ucieszyło. Nerwowo byłam gotowa na handel, niestety, kiedy zobaczył, że oferuję dziesięć pojedynczych ryb wybuchnął śmiechem, nazwał mnie noobem i odszedł. Byłam zmieszana i nie wiedziałam co zrobiłam źle, więc spytałam się, o co mu chodzi. Odpowiedział, że był pewny, że sprzedawałam 10 plecaków ryb. Dodał również, że nie słyszał o tym, aby ktoś sprzedawał 10 pojedynczych sztuk.
  • Mirade: Jeśli dobrze pamiętam, to było w 2008 roku, kiedy poczułam nagłą chęć na zdobycie lepszego outfitu, by moja postać wyglądała bardziej szałowo. Strój błazna wyglądał całkiem słodko i wydawał się łatwy do zdobycia. Zaczęłam zbierać wymagane rzeczy. W banku miałam czekające 15k, całkiem sporo jak dla mnie, więc zdecydowałam kupić zielone tuniki, by wymienić je na zielony fragment materiału, potrzebny do questu. Pomyślałam, że to może być dobry pomysł do zdobycia kilku kawałków materiału w sklepie. W tamtym czasie do zrobienia 1 kawałka materiału potrzebne było 40 zielonych tunik. Jako, że do zrobienia questu potrzebne jest 10 kawałków musiałam kupić 400 tunik. Wyciagnęłam z banku 10, wystarczająco dużo do kupna tunik u Rudolpha na Edron. Jedyną rzeczą, której nie wzięłam pod uwagę był mój udźwig. Miałam chyba 22 poziom, oraz około 820 maksymalnego udźwigu, ale zazwyczaj to było między 300 a 400 przez mój ekwipunek. Kupiłam więc 400 zielonych tunik, które waży więcej niż 3000 oz! Byłam zszokowana, kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że większość tunik znajduje się na kwadracie pode mną i tylko kilka zmieściło się do mojego plecaka... Tak, biegałam w tamtą i z powrotem, od depo na Edron do Rudolpha i próbowałam uratować jak najwięcej tunik. Oczywiście byli gracze, którzy zobaczyli kupkę tunik i zrobili sobie zabawę w postaci rozrzucenia ich po całym sklepie. W końcu podliczyłam, ze uratowałam około 250 tunik. Przynajmniej okazało się, że jestem godna nosić strój błazna. I myślę, ze Bozo umarłby ze śmiechu, gdyby usłyszał o tym, jak biegałam w kółko z tunikami.
Dodane 5 lutego
  • Colzpaggie: Jak zwykle zwiedzałem tibijski świat, który tak kochałem. Zawsze chciałem wiedzieć co tak naprawdę tutaj jest, co się stanie jak zrobię tak... Wracając, kiedy tak szedłem i szedłem napotkałem dziurę! Dla tych, którzy już wiedzą co lubiłem łatwo zgadną jaka pierwsza myśl wpadła mi do głowy. Tak, chciałem się dowiedzieć co jest w środku. Ale, martwiłem się, że będę musiał walczyć z potworami pokroju poison spider'a! Tak czy inaczej, zdecydowałem wejść. Jednakże, by nie stracić swojego ekwipunku włożyłem go do plecaka i ukryłem go w bezpiecznym miejscu. Byłem wtedy bez jakiegokolwiek sprzętu, ale szedłem dalej. Odetchnąłem z ulgą, kiedy okazało się, że nie było tutaj nic niebezpiecznego, jestem żywy i nie muszę się już niczym martwić. Chyba powinienem już wyjść, nieprawdaż? Taa... A więc... Moja lina? Gdzie ona jest? GDZIE KURKA WODNA JEST MOJA LINA?!
  • Yetharius:Zanim zrozumiałem jak używać paczek kładłem swoje rzeczy za drzewami i logowałem się na inną postać, by je zebrać. Lecz pewnego dnia doszedłem do wniosku, że to jest zbyt ryzykowne i postanowiłem przemóc swoje lenistwo i przeczytać o tym, jak wysyłać parcele. Okazało się to całkiem łatwe i zastanawiające, czemu byłem aż tak głupi, że nie mogłem tego pojąć wcześniej. Tak czy inaczej, wysłałem kilka pustych toreb do mnie, za trochę złota. Kiedy już wystarczająco dużo wiedziałem na ten temat stworzyłem całkiem nową postać, wbiłem nią 8 poziom i wybrałem się do depo w Thais. Zaraz po tym wysłałem wszystkie swoje przedmioty na tę postać, ale pudło zostało na skrzynce pocztowej! OMG! Oczywiście kilku graczy, którzy kręcili się po depo postanowili zrobić wielki napad na paczkę w chęci na zdobycie kilku darmowych rzeczy. Na moje szczęście paczkę złapał znajomy, po czym włożył ją do swojej skrzynki i czekał aż się do niego nie dostanę. Ogromnie mu podziękowałem i sprawdziłem etykietkę. Imię i lokacja były w porządku! Zalogowałem się na moją 8-mo poziomową postać, ale mojego przyjaciela nie było. Zresztą, każdy był inny. Nawet śmieci na podłodze depo się przesunęły. Wtedy to do mnie dotrało. Stworzyłem postać na innym serwerze.
  • Victory Paladin: Kiedy wyruszałem na PoH znalazłem nisko poziomowego gracza z bardzo małą ilością życia, który prosił o jedzenie. Z grzeczności dałem mu swoją jedyną rację szynki smoka. Bez zwłoki wziął to i wrzucił do jeziora. Zmieszany spytałem czemu to zrobił, a on na to: "Myślisz, ze jestem głupi? Myślisz, że nie wiem, że to mięso było zatrute, a Ty próbowałeś mnie po prostu zabić? Noob." Po popłakaniu się ze śmiechu wróciłem do polowania i nigdy, ale to nigdy więcej nie oferowałem szynek ze smoka dla nisko poziomowych graczy.
  • Hupefupe: To było chyba w 2006, albo w 2007 roku, kiedy ja, z moją gildią uczestniczyliśmy w wiecznie trwającej wojnie. Przegrywaliśmy, kiedy niespodziewanie dołączył do nas pewien wysoko poziomowy rycerz. Był bardzo ambitny i oddany, więc naprawdę szybko awansował. Po miesiącu dołączył na nasz kanał ventrillo i spytał "Jak można stać się zastępcą lidera?". Odpowiedzieliśmy "nie możesz, póki nie wyślesz do lidera aplikacji, a lider jej nie zaakceptuje." Po krótkiej rozmowie dostał adres i wszystko co było potrzebne. Zanim wyjaśniliśmy, że to był tylko żart, zdążył się rozłączyć i podążył do najbliższej placówki poczty, by wysłać aplikacje (wraz ze zdjęciem!). Nasz lider był wtedy chyba z Izraela. Wyobrażam sobie jego minę, kiedy dostał list z polski, w którym nadawca prosi o awans na zastępce lidera gildii Eternal March.
Dodane 8 lutego
  • Heike Beleren: Pamiętam, że to było wtedy, kiedy wybrałem się do jaskini trolli na północ od Carlin. Próbowałem zabić jednego trolla i zabrało mi to więcej jak 5 minut, by zabić tylko jednego. Byłem noobem, więc nie miałem ze sobą żadnego jedzenia, ani potionów. Było nudno, ale nagle, niebieska wiadomość mówiąca "Podróżujący Filozof: Co jest kolego? Zdecydowałeś jednak grać?" To było dziwne, pomyślałem, że to na pewno musi być coś w rodzaju samouczka, więc brnąłem w to dalej. Imię Filozof również sprawiało, że w to bardziej wierzyłem. Dziwna niebieska wiadomość nie poddawała się i powiedziała "Jeśli chcesz otworzyć potwora, czy czegoś użyć naciśnij ctrl i kliknij raz lewym przyciskiem myszy." Dwadzieścia minut później i wielu wiadomościach bez odpowiedzi niebieski tekst uczył mnie jak wysyłać wiadomości do innych graczy (prawdopodobnie zrozumiał, że nie wiem jak to zrobić... wysyłał mi wiadomości przez 20 minut, a ja na nie nie odpowiadałem. W końcu, kiedy już potrafiłem odpowiadać powiedziałem "Dzięki CipSoft! Twój samouczek jest najlepszy, jaki widziałem!" Cóż... W odpowiedzi dostałem "¬¬". I wiadomość z włączonym caps lockiem: "Ty głupku, Francis (mój przyjaciel) z tej strony... Wysyłałem do Ciebie wiadomości jak idiota!"
  • Ralaxtus: Mój przyjaciel powiedział mi wszystko na temat Tibii zanim zacząłem grać, więc kiedy stworzyłem postać już wiedziałem o systemie czaszek na open-pvp (w przeszłości "serwerze pvp"). Jednakże, wielu nowych graczy nie wiedziało! Wracałem właśnie z bardzo obfitego w zyski polowania, z kilkoma sztukami mieczy i maczug na sprzedaż, które zdobyłem na terenie duchów. Kiedy dotarłem do Carlin zobaczyłem czerwoną czaszkę zmierzającą w moim kierunku, więc zdecydowałem ruszyć do świątyni, ponieważ powiedziałem, że tam będę bezpieczny. Kiedy znalazłem świątynie, zauważyłem jak jakiś nowy właśnie stawiał pierwsze kroki na głównym kontynencie. Zobaczyła gracza z czerwoną czaszką i zanim mogłem ją ostrzec o ryzyku, opuściła świątynie by zapytać tamtego gościa: "O! Uwielbiam takie słodkie truskawki, jaką masz obok imienia. Jak taką zdobyć?" Po kilku sekundach znowu była w świątyni, tylko tym razem z mniejszą ilością expa.
  • Revira: Historia jest o tym, jak próbowałam pomóc gildii w robieniu PoI, oraz by zrobić to samej. [...] Byłam bardzo szczęśliwa, że mogę pomóc i od razu popłynęłam na Liberty Bay i poszłam do naszej kwatery Gildii. Był tam lider, który wyrzucił trochę pieniędzy na ziemię i poprosił mnie o kupno 1000bps. Byłam dosyć zszokowana: "wow! 1000 plecaków? Co on z tym zrobi?", ale nie chciałam marnować jego czasu, ponieważ był trochę spóźniony, wiec poszłam do npc na liberty bay, który sprzedaje plecaki i powiedziałam 'trade'. Zauważyłem, że mogę unieść tylko 60 plecaków, więc kupiłem tylko tyle. Poszłam do depo i tam je zostawiłam i pomyślałam, że zajmie mi to trochę czasu. Tak czy inaczej po sekundzie ciekawość wzięła górę i musiałam go spytać po co mu aż tyle plecaków. Napisałam więc do niego: "mogę unieść tylko 60 plecaków naraz." "60 plecaków?" spytał. "Tak, albo nie, hmm... co chciałeś, żebym kupiła?" spytałam zmieszana. Odpowiedział "1000pbs." Znowu spytałam: "Hmm... pbs?" "Tak, power bolty." Po tym zrobiłam coś takiego: "Aaaa, hahaha, kurcze, daj mi minutkę." Teraz, kiedy o tym wspominam czuję się zawstydzona i zakłopotana. Nawet sobie nie wyobrażam na jakiego głupka musiałam wtedy wyjść.
Dodane 9 lutego
  • Realitix: Nigdy nie zapomnę momentu, kiedy zwiedzałem rookgard po zdobyciu 5 poziomu na mojej pierwszej postaci nauczyłem się jak wspinać się po drabinie. Wybrałem się więc do zagrody z owcami (dużo mniejszej wtedy) i ktoś zamknął bramę. Nie mogłem jej znaleźć, więc nie miałem pomysłu jak ją otworzyć. Koniec końców, jedyny pomysł na jaki wpadłem to było stworzenie nowej postaci. Nigdy nie wybaczę temu komuś, kto mi zamknął bramę!
Dodane 10 lutego
  • Arabelle: Kiedy pozycja counsellor'a dalej istniała i kiedy nim jeszcze byłam dostawałam wszystkie pytania, jak np. "Kim jest counsellor", "Co robi", oraz "Jakie ma możliwości". Ktoś (prawdopodobnie 3 dni po tym jak zostałam wybrana na counsellor'a) zapytał mnie co counsellor może zrobić i jakie ma komendy. Odpowiedziałam mu, że może ostrzegać na czerwono przez wpisanie komendy "@imię [email protected] tekst", oraz może pisać serwerowe wiadomości. Zapytał mnie "Jak się robi takie wiadomości?". Wiec odpowiedziałam mu "#b to broadcast." (#b działa dokładnie tak samo jak #w albo #y, gdzie po wpisaniu tej komendy przed wiadomość twoja postać będzie szeptać, bądź krzyczeć.) To był mój trzeci dzień służby i pierwszy broadcast, jakim ostrzegłam securańczyków był... "to broadcast". Sporo ludzi pisało do mnie zdziwionych, a ja się czułam dosyć głupio, haha.
  • Darkness In Amera: Kiedy byłem nisko-poziomowcem (miałem wtedy 15 poziom) zacząłem sobie uzupełniać mapę, ponieważ naprawdę nie lubię czarnych przestrzeni na mojej minimapie. Znalazłem jaskinie rotwormów, więc zacząłem ją zwiedzać. Znalazłem tam kolegę z Brazylii, który najpierw mnie obraził, a później kazał się wynosić. Wyjaśniłem mu, że nie mam zamiaru czegokolwiek zabijać, ale on nie odpowiedział, więc zabiłem rotworma naprzeciwko niego, po czym powiedziałem "O jeny! Ten dał mi magic longsworda! O jejku, to zdarza się raz na milion tibijskich lat i nigdy częściej, wybacz." Po czym zacząłem się śmiać czekając na jego reakcję. Odpowiedział mi "Ty noobie, mam już takie 3."
Dodane 11 lutego
  • Shadow Shiva: Pamiętam, kiedy pierwszy raz grałem w tibię. Miałem tylko jednego znajomego, który grał w to przede mną, ale nie miał większego doświadczenia ode mnie. Wszyscy gracze w okół mnie podczas moich przygód pytali mnie ciągle "PL? PL?" Nigdy nie wiedziałem co znaczy skrót PL, ale kiedy znalazłem tibijską wikipedię przeszukałem ją i zobaczyłem obrazek oraz opis bardzo ciekawie wyglądających nogawic (Plate legs), więc kiedy ktoś mnie zapytał "PL?" odpowiadałem "Sorry, nie mam =/." Później, na głównym kontynencie, około 17 poziomu mój przyjaciel pomógł zdobyć sporo złota i rzeczy. Po jakimś czasie zobaczyłem jakiegoś gościa piszącego na trade "Sell plate legs". Byłem wniebowzięty. Musiałem je mieć! Taa... Teraz już możesz sobie wyobrazić jak zaskoczony byłem później, kiedy znalazłem to, co kupiłem za 4000gp...
  • Hapex: Pamiętam, że krótko po dodaniu aktualizacji z Liberty Bay myślałem nad własnym biznesem w strefie chronionej na łodzi obok Sebastiana na Merianie (to było na innej postaci i serwerze). Tak czy inaczej, w pewnym momencie zwrócił się do mnie jakiś wysoko poziomowy gracz w widocznym dużym pośpiechu, bo kilka razy mówił do mnie "hi". Odpowiedziałem mu tak, jak to zazwyczaj robię, w miłym, przyjacielskim tonie, z interpunkcją i dużymi literami. Gracz kontynuował dalej powtarzając słowa "task" oraz "quest". Co miałem zrobić? Miał wielką potrzebę, więc się zgodziłem. Kazałem mu przynieść gruszkę z złego dwarfa geomancera, którego ostatnio widziano w okrągłej wieży. Ku mojemu zaskoczeniu poszedł po nią! Cały czas myślałem, czy można być aż tak gapowaty? Dostałem odpowiedź zaraz po tym, gdy przyniósł mi gruszkę. Oczywiście nie mogłem teleportować rzeczy do jego plecaka, więc rzuciłem 5 platynowych monet na ziemię przed nim. To była jedyna sprawiedliwa czynność, za którą mogłem mu wynagrodzić (teoretyczny) bieg po całej mapie by zdobyć gruszkę. To była jedna z najdziwniejszych rzeczy, której doświadczyłem w 2004 roku.
Dodane 12 lutego
  • Cobrazion: Kiedy pierwszy raz zacząłem grać w Tibię w 2004 roku, wraz z przyjacielem krążyliśmy po bagnach na północ od Venore, a byliśmy odważnymi odkrywcami, wtedy ujrzałem dziurę, po czym szybko do niej wskoczyłem. Po tym jak tam wszedłem zauważyłem, że były tam tylko 2 pola, w dodatku bez miejsca, gdzie mógłbym użyć łopatę. Napisałem do mojego przyjaciela, że "ta dziura jest bezcelowa", a on szybko odpowiedział "zaraz zejdę i spojrzę". Więc on zszedł i szybko zauważył, że tam nie było również miejsca na linę. Szybko powiedział "Chłopie, jak się wydostaniemy?" Ja, będąc całkiem nowy w tej grze powiedziałem "Może poukładamy na siebie kilka przedmiotów, dopóki nie wydostaniemy się ponad ziemię?!" (Nie wiedziałem, że to niemożliwe). On szybko zalogował się na inną postać, przyszedł z kilkoma parcelami, wrzucił je do dziury i zaczęliśmy układać je na siebie. Zdaliśmy sobie sprawę, że to nie działa. W końcu, po 20 minutach naradzania się, powiedziałem mu, żeby mnie zabił, a ja wrócę i wyciągnę go liną. W trakcie, gdy wracałem uświadomiłem sobie, że nie mam liny, ponieważ znajduje się ona w moim martwym ciele. Napisałem do niego i powiedziałem "Koleś, nie mam liny" i bez namysłu odpowiedział "więc ją weź i wyciągnij mnie stąd", zszedłem do dziury i szybko zdaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy w tej samej sytuacji. Później zaczęliśmy błagać o pomoc na game chacie, ktoś przyszedł i wyciągnął nas, aby potem, podczas questu paść jego ofiarą.
Dodane 15 lutego
  • Makara: Widziałem jak ludzie sprzedawali szczury i króliki u Toma, więc również zebrałem kilka martwych osobników i próbowałem sprzedać je. Niestety, Tom akceptował tylko świeże ciała i nie chciał kupić moich. Zastanawiałem się jakie są świeże ciała? Poszedłem i zabiłem jednego, czy dwa króliki, zabrałem je i sprzedałem łącznie z mięsem i marchewkami wewnątrz. Ku mojemu zdziwieniu zaakceptował ofertę i od tamtego czasu myślałem, że 'świeży' znaczy razem z mięsem bądź marchewkami w środku. Po jakimś czasie zauważyłem ludzi sprzedających mięso u Wielliego za 2gp sztuka. Pomyślałem sobie, "czemu muszę sprzedawać króliki z mięsem po 2gp za sztukę, skoro mogę sprzedać mięso osobno i zdobyć 4gp? Zacząłem więc sprzedawać mięso u Williego. Dopiero po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że świeży znaczy niedawno zabity.
  • Apalapan: Moją pierwszą postacią była Alan Magno, stworzona na 7.8. Zwiedzałem Rookgardzką Akademię (byłem noobem!), i znalazłem trolla, pluskwę i pająka. Próbowałem je zabić, lecz skończyłem z żółtym życiem, co zmusiło mnie do ucieczki z jaskini. Po drugiej stronie zobaczyłem "pomarańczową rzecz i niebieskie, ruszające się kolce" (pola ognia i energii). Z ciekawości wszedłem na ogień. Wtedy zauważyłem: "O cholera! Ja się palę!" Byłem przerażony ponieważ to nie mogło się dobrze skończyć. Wtedy pomyślałem, że te niebieskie kolce to musi być lód! Wszedłem i na to, po czym mój żywot dobiegł końca. To była moja pierwsza śmierć.
Dodane 16 lutego
  • Alekronos: Właśnie przed dzisiejszym server save'm jakis h-lvl zamierzał kupić walentynkowy plecak. Postanowiłem więc zacząć się z nim ścigać i go pokonać. Założyłem więc time ringa i włączyłem haste by dobiec do NPC, by kupić mleko. Zaraz po tym poleciałem do Ab'Dendriel, żeby kupić kosę i ściąć trochę zboża. Zaraz po tym wsiadłem na pokład łodzi i popłynąłem do Thais, a dokładniej do młyna, gdzie zmieliłem zboże. Teraz szybka wyprawa do Greenshore ze wszystkim co potrzebuję, oraz dodatkowo tabliczki czekolady. Miałem teraz 3 minuty do zapisu, więc piłem mana fluidy, by utrzymać haste. Gdy dotarłem do Greenshore zostały 2 minuty i szybko wlałem mleko do koryta, po tym zrobiłem ciasto używając zboża, gdy nagle w nerwach i z braku czasu użyłem najpierw czekolady... Moja postać ją zjadła, zanim mogłem ją wymieszać z ciastem. 04:59 Server is saving game in 1 minute. Please log out. Kurde blaszka. 05:16 Your last visit in Tibia: 16. Feb 2010 08:25:10 CET. "H-lvl: Zabawne, że nie potrzebowałem ciasta, nie?" Załamka... 05:30 You see a heart backpack (Vol:20). It weighs 18.00 oz. Po prostu porażka.

Dodane 17 lutego
  • Cerdo: Poszedłem polować na szczury pod Rookgardem. Torując sobie drogę przez całe grupy tych gryzoni znalazłem skrzynkę... Ku mojemu zaskoczeniu w środku było nic innego, jak bojowy nóż! Kontynuowałem zwiedzanie z nową zabawką, kiedy znalazłem leżący na ziemi połamany miecz. Wystraszyłem się, że to może spotkać również moją broń, więc w akcie desperacji postanowiłem jedynie ranić szczury z noża, a wykańczać pięściami... Jakiś czas później mój kolega z 8 poziomem spytał się jakiej broni używam. Odpowiedziałem mu, że znalazłem ten bojowy nóż. Próbował dać mi katanę, gdyż wychodził już na główny kontynent, lecz odmówiłem mu słowami: "Nie stary, nie chcę tego popsuć."
  • Karsius: Pamiętam, że na początku mojej przygody z tibią, gdzieś koło 2004 roku, uważałem, iż potwory są kontrolowane przez ludzi. Pamiętam, że zawsze szedłem na miejsce, gdzie pojawiał się Orc Spearman i próbowałem z nim rozmawiać. Mniej więcej tak: "Hej! Chodź tutaj i powiedz mi jak mogę kontrolować potwory i ile za to dostajesz pieniędzy? Obiecuję, że nikomu nie powiem!" Cóż, nie działało. Później, kiedy już zdobyłem trochę więcej doświadczenia, dowiedziałem się, że podczas śmierci traci się poziom i ekwipunek stworzyłem nową postać tylko po to, by móc rozmawiać ze szczurami w kanałach. Cały czas zadawałem te same pytania: "Ile za to dostajesz?" oraz "Jak mogę kontrolować potwora?" Ludzie, którzy widzieli mnie wtedy, gdy rozmawiałem ze szczurami musieli mieć niezły ubaw. Hehe. Pytałem również na kanale pomocy, niestety, ludzie zamiast mi wyjaśnić śmiali się ze mnie, ignorowali, bądź obrażali. Wszyscy myśleli, że żartowałem, a ja mówiłem całkiem poważnie! Ach, zapomniałbym powiedzieć. Zgadza się, zorientowałem się, że potwór w tibii to potwór, a nie człowiek. Niestety po dłuższej chwili.

Dodane 18 lutego
  • Bes: Zacząłem grać w Tibie w czerwcu 2003 roku. Moja dziewczyna (teraz żona) zaczęła jakiś tydzień po mnie. Jednakże mimo tego tygodniowego prowadzenia Ona opuściła Rookgard dużo szybciej. A to wszystko przez to, że ja zbierałem zbroje i broń, oraz, że nie potrafiłem zrozumieć tego blokowania tarczą 2 potworów w jednym czasie. Po tym musiałem czekać dosyć długo, by po walce ze szczurami zdrowie wróciło na normalny poziom. Moja dziewczyna widziała te nieudolne próby blokowania i opuszczenia Rookgardu i zasugerowała mi używanie liny na potworach. Wtedy właśnie nad moją głową zaświeciła się żarówka pomysłów i pomyślałem w myślach "aaa, to dlatego ta gra jest taka trudna! Trzeba używać liny na potworach!" Z moją nową wiedzą poszedłem znowu do kanałów i otoczyłem się przez tak dużą ilość szczurów, jaką tylko mogłem i zacząłem szybko używać na nich liny. Myślałem, że związane szczury łatwo zmasakruję moją maczugą. Niestety, szybka śmierć raz na zawsze wybiła mi tę teorię z głowy.
  • Oedemus Soldier: Jedna z najśmieszniejszych historii jakie pamiętam zaczęła się, gdy moja dziewczyna postanowiła grać w Tibie. To było w 2009 roku, kiedy stworzyła swoją pierwszą postać Yaluxa Lyxnarit. Zalogowałem się na mojego rookgardiana "Oedemus on Rookguard", by móc jej pomóc i nauczyć podstaw. Wszystko było dobrze i zmierzało ku lepszemu, gdy po kolei wszystko jej wyjaśniałem. Kiedy sprawdzałem plecak natknąłem się na dodatkową parę butów, więc pomyślałem, że ona mogłaby je nosić. Rzuciłem je na ziemię i powiedziałem, by je podniosła i włożyła w miejsce butów. Czekałem aż zrobi to, o co poprosiłem, lecz jedyne co zrobiła to położenie butów pod nią. Nieco zdziwiony spytałem "Hej, czemu nie włożyłaś tych butów na siebie?" Wtedy ona odparła "to nie mam ich na sobie?" Wtedy zacząłem się śmiać z mojego kochania, ponieważ myślała, że jej postać nosi buty wtedy, gdy są one pod nią.

Dodane 19 lutego
  • Neucila: Nigdy nie zapomnę tego, gdy pierwszy raz odkryłam runę kameleona. Szłam wokoło Venore, gdy zobaczyłam wysoko poziomową postać biegnącą wprost na mnie i wyglądającą jak złota moneta! Byłam tym zszokowana. Napisałam więc do niego jak mogę zmienić się w przedmioty. Odpowiedział mi, że potrzebuję do tego runy kameleona. Znalazłam to cudo i wpadłam na świetny pomysł, jaki kiedykolwiek miałam! Użyć tej runy w pomocy do szybszego zdobywania poziomów i zatrzymania peniędzy!!! Kupiłam plecak tych run, zabrałam sprzęt i poszłam na fortecę orków. Wywalczyłam sobie drogę i wyruszyłam w stronę wielkiego skupiska orków berserków. Nigdy wcześniej nie zapuściłam się tak daleko. Ale teraz, z moim pomysłem będę mistrzynią całej fortecy!!! Wszystko co musiałam zrobić to użyć kamuflażu, by się ukryć i zniknąć z widoku orków. Wzięłam więc runę i pierwszy przedmiot, w który się zmieniłam to była torba. Poszłam dalej i... ZGINĘŁAM! Po pojawieniu się w świątyni byłam wściekła i zastanawiałam się jaki był sens kupowania runy, która nie działa?!
  • Winion: Parę miesięcy po tym, gdy Dolera wystartowała, mój przyjaciel zachęcił mnie do grania z nim w Tibie. Pewnego dnia, gdy przygotowaliśmy się na wyprawę na Pola zniszczenia, podarował mi plecak wypełniony niebieskimi runami i powiedział, żeby używać ich tylko w przypadku graczy, którzy będą chcieli mnie zabić, ponieważ są dosyć drogie i nie ma potrzeby używania ich w walce z cyklopem. Zgodziłem się i poszliśmy na polowanie. Po drodze spotkaliśmy 68 poziomowego Xekorotha i jego przyjaciela Cedasa. Przywitaliśmy się i ruszyliśmy dalej. Parę minut później biegnący za mną demoniczny szkielet zagonił mnie do rogu. Ja, z moją różdżką, która była najsłabsza ze wszystkich możliwych dla czarodzieja, oraz z punktami many starczącymi na ledwie kilka exur nie miałem większych szans i po paru chwilach zginąłem tracąc plecak pełen run leczenia, jedyną różdżkę i tarczą. Powiedziałem o tym mojemu przyjacielowi, lecz ten oznajmił, że próbował zdobyć plecak, lecz wyprzedziło go dwóch wysoko poziomowych graczy, których widzieliśmy wcześniej. Nie minęła nawet minuta, gdy dostałem od Xekorotha wiadomość pytającą czemu zginąłem mając cały plecak tych run. Wyjaśniłem mu, że kolega dał mi je tylko do obrony przed zabójcami i powiedział, by ich nie marnować. Xekoroth śmiejąc się wyjaśnił mi, że uratowanie siebie od śmierci jest warte więcej, niż parę set gp za runę.

Dodane 22 lutego
  • Ives the sequel: Kiedy zaczynałem grać w Tibie Antica i Nova to były jedyne serwery. Gra była całkiem inna, niż teraz. Główna różnica była taka, że Giant Spider nie mógł przechodzić po polach energii. Zawsze patrzyłem, jak mój przyjaciel polował na Darashii zabijając tego pojedynczego pająka poprzez rzucenie pod niego bomby z energii, przez co nie mógł się ruszyć, co jest równoważne z tym, że nie mógł Cię zranić. Pomyślałem w myślach: "WOW! To jest świetne!" Stworzyłem więc kilka plecaków tych run. Po zrobieniu 3 plecaków poszedłem spróbować tę metodę na tym samym miejscu. Działało wyśmienicie. Zdobywałem poziom za poziomem w krótkim czasie! Poszedłem do łóżka myśląc o następnych polowaniach. Następnego dnia, po powrocie ze szkoły zalogowałem się i okazało się, że miała miejsce aktualizacja. Ściągnąłem więc wszystko i ruszyłem na Pola zniszczenia. Mój plan był prosty, wbić 40 poziom. Przyciągnąłem pająka i strzeliłem z bomby pod niego i... "JAKIM CUDEM TO CHODZI PO ENERGII? CO JEST KURDE?" - Nie żyjesz. Miałem szczęście, nie? Poza tym, przez to teraz czytam wszystko o aktualizacji zanim się zaloguję.

Dodane 23 lutego
  • Drama Queen: Pewnego dnia, gdy przechadzałam się po Carlin zobaczyłam, że ludzie mają domy! Byłam zachwycona faktem, że mogę mieć własną chatkę i udekorować ją jak tylko chcę! Kupiłem swoje pierwsze premium, ponieważ naprawdę chciałam mieć domek i przebrania! Jednak po zakupie dalej nie wiedziałam jak zdobyć cztery kąty. Zapytałam więc mojego przyjaciela, by mnie tego nauczył. Powiedział mi, że muszę znaleźć pusty dom i zalicytować go na stronie. Znałam Carlin, więc zaczęłam krążyć w celu odnalezienia upragnionej chatki, ale ciągle widziałam tylko napisy "Ten dom należy do Nikogo". Po zobaczeniu ostatniego domu, który 'należał' do 'Nikogo'. Spytałam mojego przyjaciela "Ej! Ten gość "Nikogo" ma wszystkie chatki! Możesz mu powiedzieć, żeby mi jedną odsprzedał?" (żałosne, wiem! Ale nie znałam zbyt dobrze Angielskiego, a mój przyjaciel robił sobie ze mnie żarty!) Powiedział, że pogada z "Nikogo" i przekaże mi jego odpowiedź. Czekałam całe dwa tygodnie, nim zobaczyłam jakiegoś gracza z dziesiątym poziomem. Jego imię brzmiało jakoś "Nikoga", albo "Niikogo". Nie pamiętam dokładnie. Wracając, oczywiście zaczęłam wysyłać mu wiadomości, żeby sprzedał mi jakiś z jego domów. Jedyne co robił to wysyłał mi znaki wiadomości i kopiował wiadomości, dlatego go zignorowałam. Dopiero po kilku miesiącach mój kolega powiedział mi prawdę... Byłam naprawdę wściekła! Spędziłam miesiące na wysyłaniu wiadomości do tamtego dzieciaka, za każdym razem, gdy ten zalogował się do gry, by sprzedał mi dom!
  • Celaya: Miałam 8 poziom i byłam w Thais, gotowa by znaleźć swojego znajomego z reala i pokazać mu, że wyszłam na główny kontynent, wreszcie! Żeby opuścić Rookgard straciłam około 5 dni, więc to było dla mnie spore wyzwanie. Pamiętam to tak, jakby to było wczoraj. Wyszłam z temple i zobaczyłam graczy z czaszkami, wielki tłok w depo, wszystko było nowe i ekscytujące! Ale rzeczą, która mnie najbardziej podekscytowała był dom mojego przyjaciela! Możliwość tego, że można mieć własny domek była według mnie świetna i dawała mi sporo nowych kierunków. To było na południe od depo, miała podwórko, to była najfajniejsza chatka jaką kiedykolwiek widziałem! Mój przyjaciel zaprosił mnie i powiedział, że mogę z nim mieszkać, zanim nie zdobędę pieniędzy i premium, by kupić własny domek. Powiedział też, że mogę używać jego ekwipunku i rzeczy, kiedy on jest poza miastem. Następnego dnia miał jechać na tygodniową wycieczkę. Wieczorem wylogowaliśmy się, a następnego dnia, już sam, zalogowałem się i postanowiłem wbić trochę poziomów. Wyposażyłem się więc najlepiej jak mogłem i zszedłem po schodach, po czym kliknąłem na drzwi, by je otworzyć i... "Hmm, czekaj, jak to otworzyć?" Nie minęło dużo czasu, zanim zdałem sobie sprawę, że jestem w pułapce. Nie wiedziałem co zrobić, więc zacząłem krzyczeć po Thais prosząc o otwarcie drzwi. (Nie wiedziałem, że istnieją specjalne kanały pomocy i rozmów!) Sprawdzałem beczki w jego domu, po czym znalazłem plecak z kluczami. Myślałem, że mój przyjaciel zostawił mi kopię klucza! Głupek ze mnie... Użyłem wszystkich kluczy, które on tam miał i nic! Nie wiedziałem co zrobić. Nie mogłem zostać w tej pułapce przez cały tydzień, więc zrobiłem jedyną rzecz, która wydawała się przeze mnie rozwiązaniem: stworzyłem nową postać i straciłem kolejne 5 dni, by wyjść z Rookgardu tylko po to, by poznać czar "Alana Sio", kiedy mój przyjaciel wrócił. Śmieję się z tego do tej pory, ale wtedy to było bardzo frustrujące!

Dodane 25 lutego
  • Stoeic Deathp: Pewnego dnia razem z moimi przyjaciółmi postanowiliśmy pozwiedzać Tibię. Zdecydowaliśmy, że świetnie będzie zbadać Kazoordoon. Kiedy tylko wyszliśmy zobaczyłem małą ścieżkę za szafką. Wróciłem się i przesunąłem szafkę. Podążając tą dróżką znalazłem dźwignię i dziurę. Zaplanowaliśmy, że on wskoczy do dziury, a ja go szybko wyciągnę za pomocą liny. Jak też powiedzieliśmy tak zrobiliśmy. Powiedział, że na dole nie ma niczego oprócz innej dziury. Teraz nadeszła moja kolej. Wskoczyłem do dziury i znalazłem się na drodze między mostem dwarfów, a Ab'Dendriel nie mogłem się dokładniej przyjrzeć, bo szybko zostałem wciągnięty na górę. Kiedy tak skakałem na ścieżce byli ludzie. Kolejny raz skoczyłem w dół, a kolega mnie znowu wyciągnął. Jakiś gracz widząc to dziwił się jak można znikać i nagle znowu się pojawiać bez wylogowania i logowanie. Pomyślał, że znam prawdziwą magie, to powiedziałem mu, że potrafię zmienić swoje imię. Zaraz po tym dałem znać koledze, żeby skoczył w dół, a ja go wyciągnę. Bawiliśmy się tak przez dobre 10, albo 15 minut. Coraz więcej ludzi ściągało do nas, by odpowiedzieć jak to robimy, jednak nikt nie dał rady. Później jakiś wysoko poziomowy gracz, który wiedział, że to nic specjalnego zniszczył nam całą zabawę. Śmiejemy się z tego cały czas.

Dodane 26 lutego
  • Kewoko: Po rozmowie z Wyrocznią zdecydowałem, że będę rycerzem z Thais. Po pojawieniu się w świątyni na głównym kontynencie byłem zszokowany, gdyż stało tam niesamowicie dużo ludzi! Nie wiedziałem dlaczego, ale nie obchodziło mnie to, byłem ciekawy nowych rzeczy i zadań. Zacząłem więc wypychać ludzi ze świątyni. Byłem w pierwszym rzędzie, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem wielkiego pająka! Byłem podekscytowany i zmartwiony w tym samym czasie! Był tam też jakiś gość, który chodził w około pająka. Był bardzo blisko niego. Nie wiedziałem dokładnie, co on robi, ale jako, że miał największy poziom postanowiłem go spytać. Powiedział, że ktoś przyprowadził tutaj tego zwierza. Spytałem, czy on może go zabić, niestety, był za słaby. Ale dał mi wskazówkę, co mam zrobić, żeby wreszcie móc polować. Powiedział: "jeśli ubierzesz się na zielono i schowasz w drzewach potwór nie powinien Cię zauważyć. Musisz po prostu skakać między drzewami. Uważałem, że to dobra rada i tak też zrobiłem. Bardzo chciałem polować, lecz po 3 sekundach w smutku pojawiłem się znowu w świątyni.
  • Buggan: Po przejściu mostu za Venore przed moimi oczami pojawił się wielki pająk. Mój przyjaciel spanikował, ale udało mu się bezpiecznie dojść na szczyt góry. Stała tam też inna postać, prawdopodobnie odpowiedzialna za tego potwora w tym miejscu. Mój przyjaciel wpisał to, co uważał za antidotum (exana pox), ale zrobił małą literówkę. Widziałem błąd i chciałem mu o tym powiedzieć, lecz on już patrzył się na tamtą postać. Ponieważ był to jego ojciec z gry napisał "Tato, dlaczego?" i padł zabity przez truciznę! Świetne ostatnie słowa.
  • Dory Lee On Main Island: Chodziłem razem z moim przyjacielem po depo w Carlin, kiedy postanowiłem go uczyć jak grać na serwerze "gracz kontra gracz". Poszliśmy na najwyższe piętro teatru i zacząłem ustawiać krzesła jak w klasie. Zanim zaczęliśmy pojawił się jakiś 10 poziom. Zaprosiłem go do naszej pierwszej lekcji. Temat brzmiał "uratuj swoje żyje uciekając od zabójców graczy". Zacząłem uderzać nowego. Zaczął uciekać pisząc wielkimi literami "POMOCY! POMOCY!". Kiedy przestałem go atakować spytał, czy było dobrze i powiedział, że jest gotowy na drugą lekcję. Nigdy nie zapomnę tej lekcji.
  • Terereko: Oglądałem film z kopalni (zrobiony jednym z tych programów do nagrywania gry) na pełnym ekranie. Wtedy zatrzymałem i poszedłem po szklankę wody do kuchni. W między czasie mój syn wszedł przez drzwi od laboratorium i zauważył taką scenę: moja postać na środku i wiele zatrzymanych w ruchu potworów w około niej. Zaraz po tym spytał mnie "Ej! Jakim cudem udało Ci się zatrzymać Tibie?!"

To były ostatnie historie dodane do tego artykułu. CipSoft chciałby podziękować Tobie, jak i wszystkim graczom za swój wkład! To był przyjemny czas dla CipSoftu oraz, mam nadzieję, dla Ciebie!

Napisaliśmy ten artykuł razem!
Za pomoc dziękuję Gargoinowi
__________________
Notek!
_
Cytuj:
Oryginalnie napisane przez Niecny_Rozbojnik Pokaż post
Wiesz, znam osobiście jednego zoofila, i on nigdy nie zrobił krzywdy swojej suczce, nawet jej się to podobało. Tzn. nie wiem jak by było z pchaniem w pipkę, bo tego z nią nie próbował, ale palcówka jej się podobała, nigdy nic na siłę nie robił.

Ostatnio edytowany przez Vasudanin - 03-03-2010 o 01:48.
Vasudanin jest offline  

PAMIĘTAJ! Źródłem utrzymania forum są reklamy. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
stary 13-02-2010, 15:07   #2
Shivek
CS Tibia.pl Team
 
Shivek's Avatar
 
Data dołączenia: 27 06 2007
Lokacja: Gdynia

Posty: 1,017
Stan: Niegrający
Imię: Nie
Gildia: graj
Świat: w
Poziom: ten
Skille: syf
Poziom mag.: !!
Shivek ma numer GG 1086148
Domyślny

Ja pemiętam, jak graliśmy na rooku z kolegami w trzeciej klasie podstawowej. Komunikowaliśmy się jak Kali w Prezent Kontiniusie. Jednego kolege okradliśmy za pomocą ctrl+CLONE... Przechodziliśmy rooka w miesiąc. Pamiętam również jak koledzy mi zazdrościli, kiedy zarobiałem 100gp dziennie na rooku, sprzedając śmiecio itemy za 2 gp (wooden shieldy, itp). Ropa była kiedyś rarytasem-50gp stała... Teraz to nic :< Torchów używaliśmy dużo! Raz musiałem iść na mini mapie i padłem przez szczury. Mało mi to zrobiło, nie wiedziałem co to ded!
Poszliśmy raz na katana room questa bez antidote run. 4 z 6 osób padło (od trucizny bądź rotów). Wykonałem mino hella (wtedy 7 luda szło na ten quest, a wracało z 3/2 osoby). Koledze pokazałem mego carlin sworda. Debil mi zabrał i dał mi mace. Jełop na szczęście miał słaby sword fighting >: )
Tamten kumpel (thief) wmawiał nam różne kity, typu: czerwone jagódki dające 100hp i many na sekundę (wtedy my szliśmy zbierać jagody), filmik po przejściu rooka (przeszedłem i byłem smutny :< ).
Gdy byłem na mainie, zobaczyłem mojego kolegę. Puszczał on utevo lux. Też chciałem tak zrobić, ale nie udawało mi się xD (nie wiedziałem jak kupić czar).
Poszedłem z kumplem na waspy (nad carlin) kumpel padł, ja tam nie doszedłem (uciekłem ze strachu). Spotkałem pk po drodze, który mnie bił, lecz zaprzestał tej czynności po chwili (wtedy z łuku bili, tera to same spiry...). Na redzie ubiłem beara. Nie było mięcha. Wylogowałem się i zapomniałem o Tibii na jakieś półtora roku.

Szkoda, że Tibia nie ma takiego klimatu, jak zaczynałem grać z 6 lat temu...
__________________
Z13 - Oddział tibijskich GM'ów
-------------------------

-------------------------
Rzehój
Ukryty tekst:
tekst przymiotnik lub rzeczownik określający niespecjalnie inteligentną osobę. Rzechóje zazwyczaj zawalają forum głupimi pytaniami i/lub głupimi odpowiedziami.

Ostatnio edytowany przez Shivek - 13-02-2010 o 15:11.
Shivek jest offline  
stary 13-02-2010, 15:34   #3
Pan i Wladca
BadBoy
 
Pan i Wladca's Avatar
 
Data dołączenia: 10 08 2005
Lokacja: unknown
Wpisy bloga: 2

Posty: 1,343
Stan: Na Emeryturze
Świat: PL
Pan i Wladca ma numer GG 5984090
Domyślny

Ma tylko ty ją po prostu już za dobrze znasz. Całkiem zielony gracz, który się zarejestruje będzie miał podobne przeżycia do twoich.
__________________
http://www.ligabbva.pl/
Rzetelnie o La Liga
[center]
Pan i Wladca jest offline  
stary 13-02-2010, 16:30   #4
Gormitas
Użytkownik Forum
 
Gormitas's Avatar
 
Data dołączenia: 05 11 2008

Posty: 303
Stan: Aktywny Gracz
Imię: Sachees
Profesja: Knight
Gildia: szukam
Świat: Refugia
Poziom: 9
Skille: ni wiem
Domyślny

Pamiętam moją pierwszą postać... Chodziłem tylko na trolle, 2 lvl musiała mi wbijać siostra... A na mainie.... Ciągle 8 lvl, zawsze Carlin... Myślałem, że mam za słabe eq, żeby wbić 9 lvl.
__________________
Gormitas jest offline  
stary 14-02-2010, 00:14   #5
Megahit
Guest
 

Posty: n/a
Domyślny

Moja największa przygoda przydarzyła mi się na rookgaardzie. Kiedy to nabiłem 8 lvl i zacząłem robić powoli, od początku questy. Po zrobieniu paru z nich np. katana room (z kolegami) uznałem, że mogę podjąć się czegoś większego. Słyszałem od znajomych (vipów) w grze, że istnieje taki miecz na rooku o nazwie Spike Sword. Zaciekawiło mnie ponieważ, doszły mnie słuchy, że nikt jeszcze tego miecza nie zdobył lecz wielu podejmowało się poszukiwań. Przeglądając listę questów na jednym z portali (Tibia.pl) zobaczyłem coś bardzo ciekawego. Między innymi quest na Spike Sword. Podniecony od razu wszedłem do zakładki zadania. Przeglądając uznałem, że jest to za prosta misja lecz jednak może być to podchwytliwe dlatego od razu zabrałem się do wykonania tego zadania. Dotarłem do miejsca gdzie odbywa się quest stanąłem w pierwszym wyznaczonym miejscu, a następnie w drugim. Myślę sobie! Co jest grane zrobiłem wszystko z zaleceniami poradnika questa, gdzie jest mój Spike Sword!? Zirytowany wyszedłem z gry, po czym udałem się ponownie na stronę z poradnikami (Tibia.pl). Zawiedziony przeczytałem informacje, którą powinienem od razu przeczytać. Z podekscytowania nie doczytałem że jest to quest na zniknięcie Spike Sword (Możliwość usuwania Sword of Fury (Spike sword) z wysepki położonej u brzegów Rookgaard'u.) lecz myślałem, że w ten otóż łatwy sposób można go zdobyć. Ubaw miałem z tego co niemiara i nadal wspominając to mam. Jest to najlepsza historia z poczynania mojej postaci, którą bardzo chętnie opowiadam moim znajomym, z gry, z realu którzy też uczęszczają w Tibię ; ).
 
stary 14-02-2010, 00:35   #6
alexner
Użytkownik forum
 
Data dołączenia: 04 11 2009

Posty: 7
Profesja: Rookstayer
Świat: Guardia
Poziom: 9
Skille: 24/23
Poziom mag.: 1
Domyślny

Mnie nie przebijecie

Kiedyś, gdy zaczynałem grać, mój kolega wyszedł mi z Rookgardu i zaprowadził na Cyklopy. Potem wyjechał, a ja z Cyklopów chciałem iść do Thais. Poszedłem na północ, ale wydało mi się, że idę za daleko. Poszedłem więc na południe i jakoś znalazłem się w mieście. Nie znalazłem jednak świątyni ani depo. Rok później okazało się, że trafiłem na... Fibulę. Przeżyłem wtedy szok Mój kolega stwierdził później, że tylko ja tak potrafię się zgubić

Wtedy jednak tylko zaczynałem. Teraz idąc do Thais nie zbłądziłbym na Fibulę
alexner jest offline  
stary 14-02-2010, 13:46   #7
Grogon
Użytkownik forum
 
Data dołączenia: 09 02 2010

Posty: 5
Domyślny

Coż, gdy wyszedłem z island of destiny, nie wiedziałem kompletnie co to są skille, A niektórzy w depocie się o nie pytali. Więc zapytałem swojego nauczyiela od anglika co to skill, a ten powiedział, że to coś jak osiągi. Myślałem, że skoro experience to doświadczenie, to to są dwie takie same rzeczy. Tylko dręczyła mnie 1 myśl: Dlaczego wszyscy podają skille w postaci: liczba/liczba ? Więc doszedłem do wniosku, że skoro ukośnik w matmie robi dzielenie, to experience trzeba podać w postaci obliczenia. No i się zaczęło. Jak ktoś mnie zapytał jakie mam skille to ja mu powiedziałem (nie pamiętam dokładnie liczby, ale to było około) "13,500/1". Myślałem, że od pisania na klawiaturze ":O" albo "hahahahaha" odpadną mu ręce.

Ostatnio edytowany przez Grogon - 14-02-2010 o 14:05.
Grogon jest offline  
stary 16-02-2010, 15:25   #8
Vistic
Użytkownik forum
 
Data dołączenia: 16 02 2010

Posty: 4
Domyślny

Pewnego razu z kolegą zwiedzaliśmy sobie świat tibi...doszliśmy do jakiejś kopalni,powiedziałem koledze żeby nie wchodził w dziury bo pamiętam,że jedna z wielu prowadzi do Giant Spider.Zwiedzamy i Zwiedzamy,wkońcu doszedłem do jakichś schodów spytałem kolegi czy idziemy,oczywiście usłyszałem ''jasne wbijaj pierwszy masz wiekszy lvl(29 knight,kolega 14 sorcer)"dobra no to zchodzę po sekundzie podbiegł do mnie GS... kolega wszedł tuż za mną...okazało się ,że w dziurze było wyjście a na schodach gs naturalnie wszystko pomyliłem.Zacząłem twardo go bić i dziwiłem się czemu kolega stoi i nie atakuje.Miałem ze sobą 3 bp uh z czego zeszły 2...po zabiciu potężnego dla nas potwora z wielką radością podskoczyłem z krzesła,patrze na monitor a kolega pisze mi ''O kurcze
co się stało sorka,że mnie nie było ale na gadu mi pisali" potem opowiedziałem mu o wszystkim a on z wielkimi oczyskami słuchał i nie wierzył mi,że stał tuż koło wielkiego pająka nie ginąc

II Historia

Około 3 lata temu uczyłem się grać w tibie miałem 20 lvl Knighta i skille 40/40 myślałem,że jestem bardzo dobry...poszedłem expić patrze idzie do mnie jakiś koleś o nazwie Hunter atakował mnie...zdenerwowałem się i pisałem mu: ''masz hunta!!! mam tu wujka 190 lvl pograłeś sobie możesz robić nową postac" opowiedziałem wujkowi kto mnie zabił a on uzmysłowił mnie,że to potwór za każdym razem gdy sobie to przypominam zaczynam się śmiać z własnej głupoty

Ostatnio edytowany przez Vistic - 16-02-2010 o 15:29.
Vistic jest offline  
stary 16-02-2010, 22:52   #9
Agnese
Guest
 

Posty: n/a
Domyślny

Ja pamiętam, kiedy koleżanka ciągle rozmawiała z kolegami o Tibi co mnie troche wkrzurzało... nie rozumiejąc o czym mówią i nie moge sie włączyc do rozmowy ¬¬ . Pewnego razu koleżanka powiedziała mi że można brać śluby w tej grze co mnie zaciekawiło :> z racji tego ze był to chyba w 2006r. -byłam głupia i młoda co mnie takie schematy kręciły ...Więc po długim tłumaczeniu jak się ściaga tibie robi postac itp.. weszłam na TIBIE ... po wyjsciu z swiatyni do graczy pomyslalam nie wiec wgl co mam robic ?! Patrze ze wyswietla mi sie cos na niebiesko i kolezanka mi powiedziala ze to ona pisze a ja nie wiedzac jak to sie pisze zaczelam psac na defaulit ;d,, ale mniejsza z tym . Kolezanka byla na roku i wszystko mi mowila a po chwili wlogowala na inna postac ktora byla na mainie i miala 20+lvl ja wtedy nie wiedzac o co chodzi 0.o i co zrobila... powiedzialam do niej na gg oczywiscie i widzac jaki ma lvl cos typu "jak Ty to zrobilas? gdzie jestes? nie widze Cie.." ale oczywiscie mi all tlumaczyla a ja dalej po chwili do niej "ej ja chce byc na takim poziomie co Ty..." on tak wpadla smiech wgl nie wiedzialam o co jej chodzi :<. Teraz jak sobie to przypomnimy to smiejemy sie na maxa xd.

--- Agnese dodał 6 minut i 43 sekund później ---

Hmmm pamietam jeszcze jedna historie jak bylam nabkiem i postanowiłam wkoncu isc expic na cos innego niz raty... A wiec błądziłam gdzieś aż doszłam do dziury .... postanowiłam zaryzykować i do niej wejść... po chwili zabiłam znajdującego się tam potworka i napisałam koleżance na priv (0.0) -> "wow! zabilam spidermena " haha... (chodziło o spider) . Kolezanka wpadla w smiech i kopjowala to znajomym xd. >

Ostatnio edytowany przez Agnese - 16-02-2010 o 22:52. Powód: Automerged Doublepost
 
stary 16-02-2010, 23:22   #10
pawel888
Guest
 

Posty: n/a
Domyślny

Pamiętam ten dzień bardzo dobrze. To było 15 marca 2007 roku . Grałem w Tibię z 5 kolegami z klasy. Dołączył do nas 6 z innej klasy. Nic nie wiedział o tibii, co wykorzystaliśmy dla zabawy . Cudem przeszedł rooka (codziennie prawie padał xD). Gdy w końcu wyszedł, kazaliśmy mu pójść do Carlin. Gdy już się tam dostał, powiedzieliśmy mu aby bił bugi i spróbował z nich zloocić golden seta ;D. Dopłóki nie zaczaił, że się z niego zlewamy wbił 18 level ;D.
 
stary 17-02-2010, 05:18   #11
Wizoo
Użytkownik Forum
 
Wizoo's Avatar
 
Data dołączenia: 24 10 2008
Lokacja: Szczytno

Posty: 23
Stan: Aktywny Gracz
Profesja: Druid
Świat: Xerena
Poziom: 35+
Wizoo ma numer GG 2245683
Domyślny

Było to nie tak dawno temu na Danerze.
Od razu po wyjściu z Rookgardu napaliłem się aby kupić sobie szybkie buty (BOH`y) , po prostu naczytałem sie w poradnikach ze paladin powinien szybko biegać, a więc zbierałem pieniążki jak tylko potrafiłem... na lvl ok 33 udało sie uzbierałem 35k wiec stać mnie juz było na butki... stałem więc w dp (gotowy by pójść expic tzn. kupione potki speary itp.) i pisałem na trade ze chce kupic boh`y... po nie długim czasie napisał do mnie jakiś gracz ze chce sprzedać.. umówiłem sie wiec z nim na statku w venore i uradowany pobiegłem do banku w celu wyciągnięcia pieniędzy z Konta, po zakończonej rozmowie z bankierem zorientowałem się ze w moim plecaku nie ma pieniędzy, od razu wiedziałem co się święci, po prostu nie miałem capa... widziałem już ze biegnie do mnie kilkoro graczy więc rzuciłem pieniądze trochę dalej i wyrzuciłem z siebie pierwszą lepszą rzecz... Pech chciał, że był to BP... kiedy próbowałem podnieść pieniądze zorientowałem sie ze nie mam już do czego !!! krótko myśląc chciałem odzyskać spowrotem plecak jednak zanim dobiegłem do niego ktoś juz go podniósł zdesperowany starałem sie odzyskać pieniądze lecz to na nic, ktoś już je miał... w ten właśnie sposób straciłem i ostatnie pieniądze i backpack w którym znajdowały sie ostatnie poty... teraz śmieje się z siebie bo wiem ze mogłem włożyć pieniądze na miejsce Liny..!!!
Wizoo jest offline  
stary 17-02-2010, 16:39   #12
Ok'rzes
Użytkownik Forum
 
Ok'rzes's Avatar
 
Data dołączenia: 07 08 2007
Lokacja: Jelenia Góra

Posty: 553
Stan: Na Emeryturze
Profesja: Paladin
Świat: Hiberna
Poziom: 10
Skille: 420
Poziom mag.: 10
Ok'rzes ma numer GG 6156548
Domyślny

Cóż... kiedy całkowicie pierwszy raz miałem styczność z Tibią i po dwóch tygodniach opuściłem rookgard to kumple z okolicy z którymi grałem zaproponowali mi żebym mieszkał w Kazordoon... Pamiętam że z każdego poziomu cieszyłem się jak głupi i na piętnastym poziomie doświadczenia zdecydowałem się spróbować wyjść troszkę dalej... skierowałem się w stronę goblinów obok Kazordoon a jak wiadomo na południowym-wschodzie jest niewielki resp Wild Warriorów ... Chwilę później gdy do nich dotarłem i zostałem przez takowe zaatakowany ujrzałem jak mówią do mnie "Money or death !" (przynajmniej jakoś tak to brzmiało)... Myśląc iż to normalni gracze rzuciłem ostatnie 400 sztuk złota przed jednego z nich i zginąłem... Po śmierci, kiedy się zalogowałem chciałem napisać do "Wild Warriora" ale nie było gracza o takim nicku ! Wszyscy z okolicy po prostu wymiękali z tego jak można się tak pomylić hehe...
Ok'rzes jest offline  
stary 17-02-2010, 17:19   #13
7kaczor7
Użytkownik forum
 
Data dołączenia: 07 03 2009

Posty: 4
Szczęśliwy Reixon Anne

Reixon Anne- Kiedy zaczynałem swoja przygodę na roogardzie bylem wtedy noobem lecz nigdy nie zapomnę jak kupowałem Mace HaHa!
Pisałem na Trade Buy Mace ponieważ kolega poradził ze to najlepsza bron wiec pisząc od razu odpisał player zaoferowałem 200gp on przyjął no i dałem na trade 200gp a on dal Studded Club ;] Na drugi dzień chwaliłem się koledze ze mam Mace
7kaczor7 jest offline  
stary 19-02-2010, 16:29   #14
Aell Kenno
Użytkownik forum
 
Aell Kenno's Avatar
 
Data dołączenia: 10 08 2005
Lokacja: Celesta
Wiek: 32

Posty: 4
Imię: Aell Kenno
Profesja: Sorcerer
Poziom: 32
Poziom mag.: 35
Domyślny Aell Kenno

Pamiętam jak kiedyś jakiś nisko levelowy char chciał dostać ode mnie buty szybkości (boots of haste). Powiedziałem mu, że aby je otrzymać musi 20 razy obiegnąć do okoła depo. Do dziś chce mi się śmiać jak sobie przypomne tego biegającego gościa
Aell Kenno jest offline  
stary 25-02-2010, 17:59   #15
Magoodo
Guest
 

Posty: n/a
Domyślny Magoodo

Było lato, zacząłem grać w Tibie. Byłem niedoświadczonym graczem, lubiącym przemierzać obszary Tibi.Pewnego dnia trafiłem na pustynię, ucieszyłem się na myśl o nowej przygodzie, szybko rozkopałem dziurę przy wejściu na Desert Dungeon Quest i ruszyłem odkrywać nowe tereny. Po kilku minutach doszedłem do znaku i jakiejś dziury.Bez namysłu wszedłem do szczeliny nie czytając tabliczki, co okazało się wielkim błędem.Spanikowany próbowałem opuścić jamę, niestety nie dało się wyjść, byłem uwięziony.Po trzygodzinnym
oczekiwaniu moja nadzieja na wydostanie się z wgłębienia powoli gasła, kiedy jakiś high lvl napisał, że mnie wyciągnie.Tak też się stało, zostałem uratowany ale przede mną była jeszcze jedna niemiła niespodzianka.
Przede mną było dużo dziur przykrytych ogniem, poprosiłem gracza aby je usunął.Po kilku minutach ujrzałem informację o tym, że jeśli nie oddam swojego ekwipunku to nie wyjdę stąd.Bez namysłu oddałem swojego ciężko zdobytego plate seta.Myślałem, że już jest po wszystkim i spokojnie
opuszczę to miejsce lecz zostałem wyśmiany i zabity.Nie wiedziałem czemu tak się stało,przecież spełniłem wszystkie jego warunki.Zniesmaczony wylogowałem się z gry i obiecałem sobie, że będę omijać to miejsce szerokim łukiem.
 
stary 26-02-2010, 23:45   #16
Buszman
Użytkownik Forum
 
Buszman's Avatar
 
Data dołączenia: 15 06 2007
Lokacja: Rzeszów

Posty: 130
Stan: Niegrający
Profesja: Paladin
Świat: Saphira
Domyślny

No taaak. Pamiętam sam jak zaczynałem gre na 7,6 jeszcze . Całkiem inaczej było ale to już inna sprawa. W każdym razie. Grałem sobie z kuzynem, na raty chodziłem (bez torcha, no ale.. xD) a tu jacyś goście "znaleźliśmy wehikuł czasu!" no ty my lecimy za nimi. Zaprowadzili nas w podziemia akademii i mówią, że to niebieskie ruszające się nas przeniesiew przyszłość i będziemy mieć ileś tam poziomów do przodu Mówili też, że będą świetne efekty graficzne.. Kazali nikomu nie mówić bo jak GM sie dowie to nas zbanuje, hyhy. Zadowolony z kuzynem wchodze w to "niebieskie pole" i nic się nie stało. Dziwimy się o co chodzi. Efekty graficzne były, ale zorientowaliśmy się w pore o co chodzi. Wrobili nas, że tak musi być, ale żeby się z tego "wyleczyć" trzeba wejść w ten ogień u góry. No to okej.. Ostatnią rzeczą było spytanie się tamtych typków "czy to już bo mam ten sam level?" i biały napis na środku xD
__________________

Buszman jest offline  
stary 27-02-2010, 23:54   #17
tomcioka
Użytkownik Forum
 
tomcioka's Avatar
 
Data dołączenia: 15 07 2005
Lokacja: Gliwice
Wiek: 28

Posty: 42
Profesja: Master Sorcerer
Świat: Astera
Poziom: 45
Skille: 19/25
Poziom mag.: 49
tomcioka ma numer GG 3485746 Send a message via Skype™ to tomcioka
Domyślny

Już długo nie gram w Tibie lecz od czasu do czasu zaglądam na tibia.pl i ten temat mnie zaciekawił, postanowiłem sie z wami podzielić moim jednym z lepszych wspomnień z tej nie typowej gry xD. Do dnie dzisiejszego sie z kumplami smiejemy z tego co w tedy robiliśmy ^^ http://forum.tibia.pl/showthread.php?t=102348 ten hunt, te lvl i te bledy w filmiku xd. Btw 15 sorc z 6 ml to na gs to jest moc!
__________________
Z góry sorry za wszystkie błędy

Ostatnio edytowany przez tomcioka - 27-02-2010 o 23:58.
tomcioka jest offline  
Zamkniety temat.

Użytkowników czytających ten temat: 1 (zarejestrowanych: 0, gości: 1)
 
Opcje tematu

Zasady postowania
Nie możesz dodawać tematów
Nie możesz odpowiadać
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Kod jest Włączone
UśmieszkiWłączone
[IMG]Włączone
Kody HTML są Wyłączone
Przejdź do forum


Wszystkie czasy podano w strefie GMT +2. Teraz jest 12:02.


Powered by vBulletin 3