Cytuj:
Oryginalnie napisane przez Argen
(Post 2627125)
Średnio wierzę w "Badania amerykańskich uczonych ze stanu masacziuset". Jeśli zakładamy, że do polityki biorą się ludzie, którzy się na tym znają (chociaż w rzeczywistości nie zawsze tak jest...) to przyjąć trzeba, że kobiety mają takie same predyspozycje jak faceci i tyle. Co do twojego dowodu na "wyższość" mężczyzn nad kobietami w sferze polityki powiem, że taki stan rzeczy jest również skutkiem zakorzenionego w naszej kulturze przekonania, że kobieta < mężczyzna. Tyle. Sprostuję, jestem przeciwko tej ustawie, ale jestem przekonany, że wiele kobiet nadawałoby się na polityków lepiej niż ci obecni. Z tym, że jak mówie, kobietom nie powinno się "ułatwiać" wejścia do polityki ze względu na płeć, ale utrudniać również, a paradoksalnie to co napisałeś w ostatnim zdaniu skierowanym do mnie ma miejsce. Nie jest to reguła, a właściwie są to wyjątki, ale jestem przekonany, że na kobiete polityka "koledzy z branży" patrzą krzywym okiem.
Dodam, że nie staram kreować się na niewiadomo jakiego obrońce kobiet, poprostu wyrażam swoją opinie.
|
Podobnie jak fizycznie tak i psychicznie kobiety nie są równe facetom. Oczywiście są wyjątki od tego, ponieważ każdy człowiek jest inny niezależnie od płci.
Większość wynalazców, wybitnych naukowców to są, byli mężczyźni, to chyba jednoznacznie świadczy o możliwościach intelektualnych płci. Oczywiście to nie znaczy, że każdy facet jest mądrzejszy od każdej kobiety, bo jak już mój narko-przyjaciel
Litawor zauważył kobiety i mężczyźni różnią się fizycznie, dlatego panowie są silniejsi. Miałem w klasie taką dziewczynę z którą żaden chłopak z mojej klasy (pewnie i ze szkoły też nie) nie miałby z nią szans w bezpośredniej konfrontacji.
Tylko, że najbardziej mnie wkurza w równouprawnieniu to, że zaczyna się ono sprowadzać do dyskryminacji mężczyzn, podobnie jak w USA. Równość rasowa, żeby nie było dyskryminacji to w niektórych stanach zatrudnia się do pracy 70% czarnych i 30% białych, albo czarnych gorzej wyksztauconych, żeby nikt nie powiedział - nie dostałem pracy bo jestem czarny, ale już nikt nie powie, że nie dostał pracy, pomimo lepszych predyspozycji tylko dlatego, że był czarny na to miejsce.
Podobnie zaczyna się dziać w Polsce z równouprawnieniem, wiele kobiet chce mieć więcej praw, a mniej obowiązków, bo przecież tyle lat nie miały nic do powiedzenia (pomijając fakt, że akurat w Polsce równouprawnienie było jako pierwsze na świecie, a zwyczajowo kobiet nie traktowało się gorzej) to teraz trzeba za to ukarać facetów.
Tylko najgorsze w tym jest to, że one chcą, żeby facet zapłacił za nie w restauracji, do kina zabrał, nosił na rękach, a ona nawet śniadania, obiadu nie zrobi, ani naczyń nie pozmywa bo to seksistowskie.
Dlaczego facet ma przynieść dziewczynie na przywitanie kwiatka (często przesadnie drogiego), a nie dziewczyna chłopakowi piwo (i tak taniej by wyszło).
Dlatego właśnie nigdy nic nie kupuję, nie stawiam dziewczyną bez okazji. Po co mam płacić za
2 bilety 30zł, żeby obejrzeć sobie
1 film? Przecież mógłbym iść do kina sam o połowę taniej, albo z sieci film ściągnąć i na kompie obejrzeć - na to samo wyjdzie, a kasa zostaje. Jak dziewczynie zależy na wspólnym oglądaniu w kinie to niech postawi mi bilet, albo przynajmniej nie każe mi tego robić.
A jak chcę z kimś pogadać to mogę włączyć telewizor!