Forum Tibia.pl

Forum Tibia.pl (http://forum.tibia.pl//index.php)
-   O wszystkim i o niczym (http://forum.tibia.pl//forumdisplay.php?f=20)
-   -   Dyskusje światopoglądowe (http://forum.tibia.pl//showthread.php?t=205236)

Vil 07-07-2009 13:50

Cytuj:

Oryginalnie napisane przez Draggy_Slayer (Post 2590907)
jesli sie wyspowiadacie a bedziecie dalej tak robic to spowiedz jest rowniez niewazna, gdyz jednym z jej warunkow jest zal za grzechy i obietnica poprawy

to jest bardzo ciekawy paradoks, ktory, mam nadzieje, ktos z obecnych tutaj wierzacych w boska moc facetow w sukienkach bedzie w stanie mi wyjasnic.

Do spowiedzi przystepuje procent wszystkich ochrzczonych. Szczerze zaluje promil z nich. Czy w zwiazku z tym tak naprawde wszyscy zyjemy w grzechu smiertelnym i skonczymy razem w piekle?

Druga sprawa: co stanowi o mocy odpuszczania grzechow w imieniu Boga przez faceta w sukience? Czy pedofil/ agent SB/ pijak rozjezdzajacy ludzi samochodem nadal ma ta moc? Jesli nie, to co dzieje sie z tymi ktorym "odpuszcza grzechy" i rozdaje komunie? Caly sakrament jest niewazny i wszyscy konczymy w piekle ?

Wielkimanitu 07-07-2009 15:20

Cytuj:

Oryginalnie napisane przez Litawor (Post 2590713)
Gdzie tu wolność wyboru, jeśli Bóg wie, jaki on będzie, zanim zostanie dokonany?

Czy jeśli Wielkimanitu wie, że Litawor zje jutro rosół na obiad, to wiedza ta implikuje to, że Litawor nie może zjeść czegoś innego, np. kotletów?

Albo inny, lepszy przykład:
Jest sobie reżyser. Rozkłada na stół taśmy z filmem. Widzi, że pan X zabija panią Y. Dlaczego pan X nie może mieć wolnej woli?
Reżyser, jako zewnętrzny obserwator, oczywiście wie, co zrobi X. Ale X siedzi wewnątrz "filmu" i nie ma możliwości "przewidzenia" przyszłości.
Mam nadzieję, że zrozumieliście.

Cytuj:

Oryginalnie napisane przez Litawor (Post 2590727)
Nie wiem, co Ci poradzić.

Nawrócenie? :)

Lasooch 07-07-2009 15:23

@Wielkimanitu: przykład z rosołkiem nietrafiony, bo dotyczy przeszłości.

A co do drugiego przykładu - to, że TY nie wiesz co się wydarzy, nie daje Ci wolnej woli, jeśli ktokolwiek ma tą wiedzę (i jest ona w 100% trafna).

Wielkimanitu 07-07-2009 15:27

Cytuj:

Oryginalnie napisane przez Lasooch (Post 2591020)
@Wielkimanitu: przykład z rosołkiem nietrafiony, bo dotyczy przeszłości.

W takim razie nieco go zmienię...

Cytuj:

A co do drugiego przykładu - to, że TY nie wiesz co się wydarzy, nie daje Ci wolnej woli, jeśli ktokolwiek ma tą wiedzę (i jest ona w 100% trafna).
Oczywiście, że daje. Ponieważ ja nie wiem, co przewidział/widzi zewnętrzny obserwator. Mogę napisać posta, i mogę nie napisać posta. A jako że nie mam dostępu do wiedzy zewnętrznego obserwatora (jeśliby istniał) - mam wolną wolę. Jakby jakieś nowożytne Nostradamusy przewidywały (z sukcesem) przyszłość, to wtedy faktycznie nie byłoby wolnej woli. Ale aktor z "wnętrza" filmu nie może mieć dostępu do "zewnętrznego" reżysera!

Mr.Bloody 07-07-2009 17:03

No to chyba najciekawszy temat na tym forum :D. Ja jestem niewierzący. Czy mam jakieś powody?
-Tak, moim zdaniem bezsensowne i głupie jest wierzenie w coś, czego nie da się udowodnić. Jestem za wersją naukową bo ta, jest bardziej jak dla mnie wiarygodna.
Nie wierze także w życie pośmiertne. Wolę iść z nauką oraz doskonalić technologie niż siedzieć na łóżku i składać pacierz.
Jeśli twoim zdaniem każdy powinien wierzyć w boga wiedz, że ja nie jestem w tych "każdych".
W "każdym" razie wolę udawać, że jestem wierzący i toleruje katolików oraz przestrzegam przykazań. W końcu to one (Pomijając FBI 8o.) pilnują porządku na świecie, co nie?
Nie chciałbym aby ktoś skomentował ten post więc proszę, aby ten komu coś się nie podoba zachował to dla siebie. Z góry dziękuje.

Ulrikk 07-07-2009 17:09

Co do tej wolnej woli- dobrym przykładem może być scena z Brusa Wszechmogącego. Bóg powiedział, żeby pokazał za plecami dowolną liczbę palców. Brus sam zdecydował, że pokaże 7(czy ileś tam), żadna siła go do tego nie zmusiła, ale Bóg i tak wiedział, ile pokaże. Gdyby zdecydował się pokazać 3 palce, także byłaby to jego decyzja, a Bóg wiedziałby, że pokazał 3.

zoliax 07-07-2009 17:25

Cytuj:

Oryginalnie napisane przez Wielkimanitu (Post 2591017)
Czy jeśli Wielkimanitu wie, że Litawor zje jutro rosół na obiad, to wiedza ta implikuje to, że Litawor nie może zjeść czegoś innego, np. kotletów?

A co jeśli Ty wiesz, że zjesz rosół, ale Bóg wie, że przewrócisz garnek i będziesz musiał się zadowolić kotletem? Twoja wiedza o przyszłości się ogranicza do Twoich własnych zamiarów bez uwzględnienia innych czynników, o których Bóg, jako wszechwiedzący, wie.
Możesz napisać posta albo tego nie zrobić i kiedy zastanawiasz się nad tym, Bóg wie co faktycznie uczynisz. Nam wydaje się, że mamy wolną wolę, ale wszystkie nasze rozważania i tak doprowadzą do tego co przewidział Bóg.
Czujemy się wolni, ale jak dla mnie boska wszechwiedza kłóci się z ludzką wolną wolą.

@up
A co jeśli Bóg(skoro wszechwiedzący) wiedział, że Bruce pokaże 7 palców jeszcze nim go do siebie wezwał(czy jak tam w filmie to wyglądało), czyli jeszcze przed tym jak facet zaczął się w ogóle zastanawiać ile palców pokazać?

Argen 07-07-2009 17:31

Cytuj:

Oryginalnie napisane przez Mr.Bloody (Post 2591127)
Nie chciałbym aby ktoś skomentował ten post więc proszę, aby ten komu coś się nie podoba zachował to dla siebie. Z góry dziękuje.

Widzisz, chyba nie dokońca zrozumiałeś idee for internetowych : <

Lasooch 07-07-2009 17:32

@Wielkimanitu: Rzecz w tym, że jeśli i tak zrobisz to, co ktoś sobie przewidział (to, czy to bóg/Bóg czy Nostradamus nie ma znaczenia), to nie masz wolnej woli a jedynie jej iluzję.

Ulrikk 07-07-2009 19:26

Przecież i tak żyjemy w matriksie, i chooj:cup:

To wyobraźcie sobie, że możecie się cofnąć w czasie. Cofacie się do przedszkola, czy gdzieś tam. Widzicie samego siebie, który zaraz ma podejść do klocków lego i zacząć się nimi bawić. Zanim zacznie, wy już wiecie, że to zrobi, bo pamiętacie że tak ma być. Dziecko nadal ma swoja wole, tylko wy wiecie, co zrobi.

zoliax 07-07-2009 20:00

O taak, bo da się cofnąć w czasie. Tylko co to za wolna wola, jeżeli ktoś jest w stanie powiedzieć co, gdzie i kiedy zrobisz, a Ty nie masz na to żadnego wpływu, i tak tego dokonasz?

Ulrikk 07-07-2009 20:10

Dokonasz tego bo tego chcesz.
Masz ochotę napić się zimnego piwa- idziesz po nie do lodówki. Idąc po nie, wiesz, że masz na nie ochotę i że się go napijesz za parę sekund. Czyli: odbierasz wolną wole sam sobie? ;o

Mr.Bloody 07-07-2009 20:22

Cytuj:

Oryginalnie napisane przez Argen (Post 2591145)
Widzisz, chyba nie dokońca zrozumiałeś idee for internetowych : <

być może... chociaż tak naprawdę nie mam pojęcia o czym mówisz. (mam 13 lat 8o lol) dlatego mam nadzieje, że się czegoś się jeszcze nauczę... moje posty czytajcie z przymrużeniem oka xD [piszę się "do końca"]

Cytuj:

Ulrikk - Przecież i tak żyjemy w matriksie, i chooj
To się nazywa szczerość :]

Gelt 07-07-2009 20:50

Cytuj:

Oryginalnie napisane przez Mr.Bloody (Post 2591127)
W "każdym" razie wolę udawać, że jestem wierzący i toleruje katolików oraz przestrzegam przykazań. W końcu to one (Pomijając FBI 8o.) pilnują porządku na świecie, co nie?

Nie potrzeba przykazań by umieć rozróżnić co dobre a co złe. Gdyby nie było przykazania "nie kradnij" to kradłbyś? Zresztą.. Jesteś po prostu przykładem katolika "bo muszę". Skoro tak ładnie umiesz na forum to ująć to powiedz mamie, żeś niewierzący i do kościoła chodzić nie będziesz. Po co udawać?OO

Btw.. Co to w ogóle miało być? To o tolerancji? Są w większości więc to oni powinni nas tolerować.

Bananowy_Korniszon 07-07-2009 21:01

A ja wolę pozostać wierzącym, bo ateistów nikt nie kocha, tylko najwyżej czuje do nich pociąg wywołany hormonami i reakcjami chemicznymi ;]
BTW. jak to jest, w nic nie wierzyć? Jak to jest uważać, że naukowcy z pewnością mają rację, a wierzący z pewnością nie? Jak to jest szukać na siłę dowodów na nieistnienie czegoś, wiedząc że osoby wierzące w to i tak mają dowody gdzieś, bo na tym polega wiara?
W czym lepsza jest wiedza od wiary? W czym lepsi są naukowcy od księży? Bo naukowcy mają badania a księża tylko Biblię? A według mnie badania są sfabrykowane i służą tylko manipulacji - tak jak wy mówicie o naukach kościoła, przy czym jedynymi waszymi dowodami na to są jacyś średniowieczni papieże i fanatycy.
Jak to jest wyznawać jakieś wartości nie widząc dla nich logicznego uzasadnienia, np. miłość (przepraszam, pociąg płciowy), wiedza, pieniądze, władza? I tak za nic nie będzie ani kary ani nagrody, giniesz i cię nie ma, więc... Najlepiej robić to, co jest przyjemne i zabić się tak, żeby ostatnim uczuciem w życiu był orgazm, nie? Potem i tak zresztą już nie ma tego, bo ze swoją pamięcią znikasz.
Jeśli nie ma życia po śmierci, to żyjemy tylko jako marionetki ewolucji, których jedynym sensem istnienia jest reprodukcja, tak?
Zdecydowanie wolę pozostać wierzący. Może i moja wiara opiera się na niczym, ale przynajmniej ja mogę oprzeć się na niej.

zoliax 07-07-2009 21:04

@Ulrikk
Czy rzeczywiście nie widać żadnej różnicy między wszechwiedzącą istotą znającą twoją przeszłość i przyszłość a człowiekiem, któru ma zaledwie zamiar wypicia piwa i nawet nie wie czy to zrobi(bo może się potknie, złamie nogę i nie dojdzie do lodówki)?

CytrynowySorbet 07-07-2009 21:13

Cytuj:

Oryginalnie napisane przez zoliax (Post 2591325)
@Ulrikk
Czy rzeczywiście nie widać żadnej różnicy między wszechwiedzącą istotą znającą twoją przeszłość i przyszłość a człowiekiem, któru ma zaledwie zamiar wypicia piwa i nawet nie wie czy to zrobi(bo może się potknie, złamie nogę i nie dojdzie do lodówki)?

Sęk w tym że podobno Bóg i tak wie że się potkniesz i złamiesz nogę. Bóg wie nawet, że TY pójdziesz do piekła, zanim się jeszcze urodzisz.

Czarna_Mamba 07-07-2009 21:50

Cytuj:

Oryginalnie napisane przez Mr.Bloody (Post 2591127)
Wolę iść z nauką oraz doskonalić technologie niż siedzieć na łóżku i składać pacierz.

Z wiarą i ufnością w naukę i technologię byłabym bardzo ostrożna. Dziwi mnie bardzo podejście ludzi nauki <którzy są tak naprawdę częścią większej korporacji, czyli państwa>, którzy, by udowodnić coś, co NIE MOŻE być udowodnione, czyli nieistnienie Boga <i vice versa>, sami próbują Nim być. Państwa prześcigają się technologiach, co raz ogłaszając "Człowiek panem tego i tamtego". Smutny będzie dzień, gdy nadejdzie wiadomość, jakże złudna, "Człowiek panem życia". Tutaj gorąco polecam zapoznanie się z wizją przedstawioną w Battlestar: Galactica. Cytując, człowiek musi być odpowiedzialny za to, co stworzył. Zostaniemy zmiażdżeni przez to, że ludzkość* zawładnięta żądzą posiadania Boskiej mocy tworzenia i udowadniania swojej wyższości doprowadzi do czegoś, czego nie będziemy w stanie ogarnąć. Jednak, czy trzeba końca świata, by człowiek zrozumiał, że jest tylko człowiekiem?

*ludzkość - na myśli mam coraz bardziej widoczny nurt kultu człowieka, nie rozdzielam tutaj na religie, bowiem jedynym dobrym podziałem jest "wybitni naukowcy" oraz "ludzkość, która im przyklaskuje".


Co do aktualnej dyskusji, po co próbujecie zrozumieć coś, co nie jest do końca wytłumaczalne dla ludzkiego stanu umysłu? Jednak ową sytuację można dość łatwo przedstawić - teoretycznie rzecz biorąc, to, że znam przyszły wybór danej osoby nie znaczy, że owa osoba nie wybierała i nie miała wolnej woli, bowiem ja widzę tylko przyszły skutek jej wyborów. Tak samo jest z potępieniem i zbawieniem - Bóg widzi efekt naszych wyborów, naszych, które podejmiemy w ciągu naszego ziemskiego życia i zależą tylko od nas.

Cytuj:

Oryginalnie napisane przez zoliax (Post 2591267)
Tylko co to za wolna wola, jeżeli ktoś jest w stanie powiedzieć co, gdzie i kiedy zrobisz, a Ty nie masz na to żadnego wpływu, i tak tego dokonasz?

Źle mówisz. W podanym przez Ciebie przykładzie nastąpiła by i sprzeczność i pewna pętla jednocześnie. Powiedzmy, że Bóg dzisiaj mi mówi <nie, nic nie wdychałam dzisiaj!>, że jutro przypalę budyń. To co, nie mogę specjalnie cały dzień trzymać się z dala nawet od saszetek budyniopodobnego produktu z Biedronki <ach, ta moja pirokineza>? Mogę. Tutaj można wysnuć wniosek, że Bóg wiedział, że nie przypalę budyniu. Pewnie, bowiem on wie wszystko. Ale wtedy nie mógłby podać mi sprzecznej informacji, jaką jest "przypalisz budyń"! Dlatego też uznaję, że jest to jedna z tych tajemnic, która nie jest dostępna dla ludzkiego umysłu, a którą człowiek, chociaż nigdy mu się nie uda, próbuje na siłę odkryć.

Wolną wolę mamy, bowiem to ode mnie zależy, czy przychrzanię komuś łokciem, prawym prostym, czy Wielkim Zderzaczem Hadronów w nos, Bóg tylko widzi, który z wariantów wybiorę.

Mr.Bloody 07-07-2009 22:12

Piszecie za długie posty xd

Ametystowec 07-07-2009 22:13

Nie ma czegoś takiego jak piekło:

Cytuj:

Błędne tłumaczenie: „piekło”

Słowo „Hades” — w 10 miejscach
Słowo „Hades” prawdopodobnie oznacza „miejsce, którego nie widać” i występuje w Przekładzie Nowego Świata Chrześcijańskich Pism Greckich 10 razy: w Mateusza 11:23; 16:18; Łukasza 10:15; 16:23; w Dziejach 2:27, 31; Objawieniu 1:18; 6:8; 20:13, 14.
Jak wynika z Dziejów 2:27, gdzie Piotr cytuje Psalm 16:10, Hades oznacza to samo, co Szeol, mianowicie powszechny grób ludzkości (w odróżnieniu od greckiego táfos, czyli pojedynczego grobu). Łacińskim odpowiednikiem Hadesu jest inférnus (czasami ínferus). Wyraz ten oznacza „położony poniżej; niższy region” i trafnie określa powszechny grób ludzkości. Stanowi zatem stosowny odpowiednik terminów używanych w językach greckim i hebrajskim.
W natchnionym Piśmie Świętym słowa „Hades” i „Szeol” są kojarzone ze śmiercią i umarłymi, a nie z życiem i żywymi (Objawienie 20:13). Same w sobie nie zawierają one żadnej myśli o doznawaniu przyjemności albo bólu ani tego nie sugerują.
Słowo „Szeol” — w 66 miejscach
W Pismach Hebrajskich w Przekładzie Nowego Świata (ang.) słowo „Szeol” występuje 66 razy, mianowicie w Rodzaju 37:35; 42:38; 44:29, 31; Liczb 16:30, 33; Powtórzonego Prawa 32:22; 1 Samuela 2:6; 2 Samuela 22:6; 1 Królów 2:6, 9; Hioba 7:9; 11:8; 14:13; 17:13, 16; 21:13; 24:19; 26:6; w Psalmie 6:5; 9:17; 16:10; 18:5; 30:3; 31:17; 49:14, 14, 15; 55:15; 86:13; 88:3; 89:48; 116:3; 139:8; 141:7; Przysłów 1:12; 5:5; 7:27; 9:18; 15:11, 24; 23:14; 27:20; 30:16; Kaznodziei 9:10; w Pieśni Salomona 8:6; w Izajasza 5:14; [7:11]; 14:9, 11, 15; 28:15, 18; 38:10, 18; 57:9; Ezechiela 31:15, 16, 17; 32:21, 27; Ozeasza 13:14, 14; Amosa 9:2; Jonasza 2:2; Habakuka 2:5.
Wyraz „Szeol” w Pismach Hebrajskich według Przekładu Nowego Świata można znaleźć we wszystkich 65 miejscach, w których zawiera je Biblia Hebraica Stuttgartensia (wydanie z roku 1977), a w jeszcze jednym miejscu — w Izajasza 7:11 — użyto go po dokonaniu drobnej zmiany znaków samogłoskowych. W przekładzie tym konsekwentnie stosowanym odpowiednikiem hebrajskiego słowa sze’òl jest określenie „Szeol”. W greckiej Septuagincie z reguły tłumaczono je na háides.
Próbowano już różnie wyjaśnić etymologię hebrajskiego słowa sze’òl, ale najprawdopodobniej pochodzi ono od czasownika ּׁשאל (sza’ál), oznaczającego „prosić” lub „domagać się”. Wynikałoby z tego, że Szeol to miejsce (nie stan), które prosi lub dopomina się o wszystkich bez wyjątku i przyjmuje zmarłych ludzi. (Zobacz przypisy do Rodzaju 37:35 i Izajasza 7:11 w NW Ref. Bi.). Znajduje się w ziemi, zawsze jest kojarzone z umarłymi i najwyraźniej oznacza powszechny grób ludzkości, ziemskie (nie morskie) miejsce przebywania zmarłych. Natomiast hebrajskie słowo kéwer oznacza pojedynczy grób lub miejsce pogrzebania (Rodzaju 23:4, 6, 9, 20).
Wasze "piekło" oznacza jedynie miejsce niebytu do jakiego trafia każdy z nas. Poza tym: Kaznodziei 9:4 -
Cytuj:

umarli nie są świadomi niczego


Wszystkie czasy podano w strefie GMT +2. Teraz jest 20:58.

Powered by vBulletin 3