Zobacz pojedynczy post
stary 15-10-2006, 19:15   #1347
Poborca_Podatkowy
Użytkownik Forum
 
Poborca_Podatkowy's Avatar
 
Data dołączenia: 30 06 2006

Posty: 161
Domyślny

Omijając wygłodniałe wilki biegające wokół skały przysiadłem pod drzewem, żeby choć chwilę odpocząć. Chociaż przez chwilę dać odrobinę wytchnienia mojemu umęczonemu ciału. Z nieopisaną radością pozwoliłem moim powiekom opaść, gdyż zaczęły mi potwornie ciążyć...
Nie umiem powiedzieć kiedy się ocknąłem, ale zrobiłem to chwilę za późno. Jakiś człowiek biegł przed siebie bardzo szybko, trzymając w ręku mój plecak. A było tam wszystko, co zdołałem zgromadzić podczas mojej wędrówki po tym strasznym świecie. Wszystko oprócz mojego wiernego miecza, który miałem pod plecami w skózanej pochwie. Nagle zawrzała we mnie krew. Poczułem przypływ niesamowitej, ogromnej siły, jakbym stał się innym człowiekiem. Zacząłem gonić złodzieja. I chociaż dystans między nami był ogromny, po paru chwilach zacząłem go doganiać.
Wreszcie, po morderczym biegu dogoniłem go. Nie myśląc, wyjąłem miecz zza pleców. Wtedy on oddał mi mój plecak i cicho szepnął: "Proszę, nie...". Wówczas przypatrzyłem mu się uważniej - był to wątły młodzieniec, chudy i umorusany. "Nie zabijaj mnie proszę, zrobiłem to, ponieważ potrzebuję lekarstw dla mojej matki" - powiedział znowu cicho.
Tu mnie zaskoczył. Myślałem, że to jest kolejny złodziej myślacy tylko o własnej przyjemności. W tym momencie zupełnie inaczej na niego spojrzałem. Bez słowa dałem mu pieniądze na leki i odeszłem. Odchodząc zobaczyłem uśmiech na jego twarzy i usłyszałem krzyk. Gdy odwróciłem głowę z powrotem już go nie było...
Nazajutrz przechodząc obok świątyni zaczepił mnie Cipfried. Powiedział: "Stajesz się pokorny mój drogi przyjacielu", po czym odszedł....
Poborca_Podatkowy jest offline   Odpowiedz z Cytatem