@up & up 2x
Wzruszyłem się dziex
Rozdział IV
Płyneliśmy z prądem rzeki już dwa dni. Zaczeliśmy się obawiać czy niepływamy w kółko. Wrócić niemoglibyśmy ponieważ prąd rzeki nam niepozwalał a prowiant się kończył. Zostało go na najwyżej jeden dzień.
- Zaczynam się obawiać że popłyneliśmy w złą stronę. Na Rookgaard powinniśmy doplynąć wczoraj i... - mówił i nagle urwał tratwiarz.
- Co się stało? - powiedziałem i nagle z prawej strony zobaczyłem ogromną pajęczynę a naniej trzy trupy. Niedaleko leżała rozbita łódź. Blady strach padł na drużynę i tratwiarza.
- Musimy zawrócić w jakikolwiek sposób! - wrzasną przestraszony krasnolud - Zginiemy!
- Uspokój się niezginiemy - pocieszałem.
- I tak niemożemy już zawrócić powiedział elf.
Wrzscy jednocześnie kiwneliśmy głowami.
Po dwóch godzinach płynięcia w cieniu pojawiło się ,,coś''. Każdy wiedział co to. Elf wyciągnął swój drewniany łuk, krasnolud swój topór, tratwiarz kij a ja miecz. Oczekiwaliśmy na atak pająka. Zaczeło kroczyć w naszą stronę po skałach z lewej strony. Jeszce jej niewiedzieliśmy. W końcu ujrzeliśmy. To był mały pajączek ecz jego ciń wydawał się wielki. Wrzyscy uspokoili się. W tej amej chwili z lewej strony wyskoczyła Czarna Wdowa. Skoczyła na naszą trawtwę, wydała z siebie dziwny ryk i złapała naszego tratwiarza. Zanim zareagowaliśmy wielki pająk przegryzł go na dwie równe części.
- KUZYNIEEEEE!!! - wrzasną z cełej siły krasnolud - NIEDARUJĘ CI!!! ZGINIESZ!!!
I rzucił się wymachując swoim toporem w bestie. Ja z elfem za nim.
C.D.N...
@all
To był taki króciutki rozdział żebyście poczuli dreszczyk i poczekali na następny rozdział
