Cytuj:
Oryginalnie napisane przez Glamri
Kary i nagrody. Praca społeczna w postaci 2 godzin grabienia liści. Bzdura - od tego są panie sprzątaczki w woźni w szkole, którzy dostają za to pensję i jest to w ich obowiązku. Czemu niby mamy ich w tym wyręczać? Skuteczniejszymi karami byłoby jakieś zawiadamianie rodziów o występku przez dyrektora, a rodzice już wyegzekwują karę od rozwydrzonego dzieciaka. (chyba, ze rodzice nie lepsi od włąsnych dzieci - wtedy trzebaby już zastosować jakieś kary wychowawcze wymierzane przez wychowawcę ucznia np. odpytywanie przez 2 kolejne lekcje) A nagrody? Jakie nagrody? Bo wątpię, że materialne, co? Pochwała od wychowawcy na forum klasy? Super!
|
Rodzice to marna kara, nieraz są zbyt zajęci/ zbyt pobłażliwi.
U mnie w szkole woźny nosi garnitur

. Wszyscy którzy palą w okolicy szkoły, wychodzą na blauki (bardzo rzadkie przypadki) lub zostają przyłapani na śmieceniu, tudzież uszkadzaniu szkolnej własności zostają spisani. Woźny "zaprasza" takich pechowców na tzw. godzinki, by następnego dnia przyszli do szkoły o godz. wcześniej (co potrafi dać w kość, np. o 5 wstawać), i wykonują różne prace. Zwykle przynoszą butle z wodą mineralną do "wodopojów" oraz papierowe ręczniki do kibli. Dla najbardziej opornych pozostaje zeskrobywanie gum do żucia spod ławek. Niestety jednak taki system działa tylko w szkołach, z których uczniowie naprawdę nie chcą wylecieć, bo inaczej mogliby to normalnie olać.
Wniosek:
Nie ma złotego środka na uzdrowienie naszego systemu edukacyjnego, niemniej jednak warto się starać. Niestety rząd powinien więcej się zastanawiać nad reformami, zamiast dać szalonemu wujowi G robić co mu się żywnie podoba.