Zobacz pojedynczy post
stary 07-11-2006, 01:25   #60
Valderor
Użytkownik Forum
 
Valderor's Avatar
 
Data dołączenia: 28 10 2006

Posty: 181
Domyślny Po drugiej stronie piekła

To teraz moja kolej. Będę spamował, tzn. postował po jednej części (w sumie siedem).
Po drugiej stronie piekła


To die would be an awfully big adventure...


I

Była w tej samej komnacie, co zwykle. Siedziała na krawędzi łóżka i w świetle lampki pisała coś na karcie pergaminu. Obok leżał otwarty notatnik. Dziwne, ostatnio mówiła, że jej zaginął - przemknęło mi przez głowę.
- Witaj, piękna Amber.
Spojrzała na mnie, schowała kartkę do wnętrza notesu i zamknęła go. Zdążyłem tylko dostrzec równe rzędy gwiazdek. Szyfr?
- Och, witaj, Deireanie. W czym mogę ci pomóc? - wstała.
- Byłbym zaszczycony, gdybyś miała ochotę wychylić ze mną lampkę wina.
Stojąca przede mną kobieta przez chwilę bawiła się naszyjnikiem.
- Zaskoczyłeś mnie, przyznaję. Zerbrus obsypywał mnie komplementami, Obi przynosił mi prezenty, ale ty jesteś pierwszym, który próbuje mnie upić.
- Ach, yyy, tego... źle mnie zrozumiałaś! Oczywiście nic takiego nawet mi przez myśl nie przeszło! - pospiesznie zacząłem się tłumaczyć. Dlaczego zawsze jestem taki speszony, gdy z nią rozmawiam? W jej oczach zamigotało rozbawienie.
- Chciałem, abyś opowiedziała mi co nieco o swoich przygodach. Słyszałem, że miałaś ich wiele... - tu przez twarz Amber przemknął cień. Czy znowu powiedziałem coś nie tak? No nic, podjąłem przerwany wątek. - Walczyłaś z wieloma potworami, odkrywałaś nieznane zakątki Tibii, poznawałaś tajemnice. Właśnie o tym chciałbym posłuchać... jeżeli oczywiście masz chwilę czasu. A wino przyniosłem dla pokrzepienia.
- No cóż, jeśli to tutejszy cienkusz serwowany przez Normę, to niewiele nam pomoże. Żałuję, że nie przywiozłam z kontynentu butelki lub dwóch czegoś zacniejszego. Nie uwierzyłbyś, czego można popróbować na przykład u elfów w Ab'Dendriel. A kuchnia elfów pozwala zachować niezłą figurę.
Usiedliśmy.
- Skoro już o tym mowa, nie masz przypadkiem jakiejś przekąski, na przykład trochę łososia?
- Eee... nie wiedziałem, że lubisz łososia. Następnym razem postaram się przynieść... - ale gdzie ja u licha na tej wyspie kupię łososia, myślałem gorączkowo.
- Liczę na ciebie - uśmiechnęła się Amber. - Ale przejdźmy do rzeczy; faktycznie mam chwilę czasu, lecz przygód do opowiedzenia jeszcze więcej. Nalej mi nieco, proszę. O czym chciałbyś posłuchać?
Amber rozpoczęła opowieść, a czas minął tak szybko, że nawet nie zdążyłem spostrzec, jak wokół nas uformowała się spora grupka zainteresowanych.
- ...i zabrali mi wszystko, nawet miecz, który dostałam w podarunku od Eloise, władczyni Carlin. Nie udało mi się go odzyskać. Odrażające orki prawdopodobnie zaciągnęły łup gdzieś w głąb podziemi i być może nigdy nie ujrzy już światła dziennego.
Wśród zebranych dostrzegłem mojego przyjaciela Rynroda. Wspólnie powaliliśmy już niejednego trolla, ale zdziwiłem się, że przyszedł posłuchać opowiadań, gdyż zwykle wolał spędzać czas przy bardziej wątpliwych rozrywkach, jak hazard. On to odezwał się:
- Wiadomo nam wszystkim, że w najgłębszych lochach czyhają plugawe minotaury, choć nikt nie wie dokładnie, gdzie jest ich siedziba, bo nikt żywy stamtąd nie wrócił - tutaj jeden z słuchaczy parsknął cicho, ale zaraz udał, że to było kaszlnięcie. - Może właśnie owe bestie przywłaszczyły sobie tę wspaniałą broń? Warto by im ją odebrać!
Amber zastanowiła się przez chwilę.
- W takim razie jest stracona na zawsze. Z całego serca odradzam wam niebezpieczne wyprawy w podziemia. Z pewnością mam tu wśród was wielu mężnych i odważnych wojowników - na te słowa kilku młodzików wyprężyło się dumnie i poczęło podzwaniać szablami i siekierkami, które mieli przytroczone do pasa, wówczas zaś Amber westchnęła cicho - ale ja z wielką trudnością wydostałam się z łap orków. A i to tylko dzięki kilku przebiegłym sztuczkom. Nie wiem, czy wam tak samo dopisze szczęście.
Opowieść dobiegła końca. Słuchacze powoli się rozeszli, ja zostałem aby podziękować.
- Nie, nie ma problemu. Lubię opowiadać o swoich przygodach. Jeśli podobało ci się, przyjdź znowu. Ale następnym razem nie zapomnij, proszę, o łososiu.
Valderor jest offline   Odpowiedz z Cytatem