U nas pani K. (od matematyki i chemii) ciągle powtarza: "Przestańcie gadać!", "Czy to jest jasne?", "<coś tam tłumaczy> bla bla bla, tak?" Ale tego się nie da przedstawic pisząc, to trzeba usłyszeć...
Ale i tak najlepsze było to, jak nauczycielka od anglika pomyliła się na tablicy, ktoś tam to zauważył i jej powiedział, a ona z takim uśmiechem: oj, siur, siur... I poprawiła ten błąd.
Ogólnie jeszcze pan od fizyki często rzuca tekstami, niektóre są śmieszne, niektóre nie, no ale kilka mogę podać (te, które według mnie są chociaż trochę śmieszne). No i może nie są to tylko teksty pana od fizyki, ale ogólnie śmieszne sytuacje z jego udziałem:
- Na chemii z panią K., wchodzi i pyta się: "Masz może trochę denaturatu w magazynie?", a ona "czego?", "no... denaturatu... pić mi się chce...", wszedł do magazynku, wziął, a gdy wychodził, to jeden z chłopaków z klasy powiedział (następną mieliśmy fizykę): "pan zostawi trochę dla mnie".
- Cała klasa jest głośno, nie dają nauczycielowi dojść do słowa, a on: "Dobra, idę od was... za tydzień zrobię kartkówkę, wszyscy dostaniecie jedynki... nie wiem czego wy ode mnie chcecie... w szkole miałem same piątki, maturę zdałem", a kolega przerywa: "a była wtedy amnestia?". No i ostatecznie nauczyciel się wrócił.
- "Rutek, do tablicy!", "Ale za co?", "Za darmo"
- Nauczyciel od fizyki ma na imię Mariusz... Tak samo jak ja. Sprawdza listę: "Anita", "Jestem", "Ale wy dziwne imiona macie... O, wreszcie jakieś normalne, piękne imię: Mariusz", "jestem", "Już cię lubię, będziesz miał u mnie same piątki... Kamil", "jestem", "ale ty już nie"
- kolejne sprawdzanie listy: "Anita", "jestem", "Mariusz", "jestem", "kam... ojps... już się zapędziłem... rutkowski" (może tutaj nic śmiesznego nie ma, ale nauczyciel to tak jakoś śmiesznie wymówił)
No a tak poza tym, to taki temat już był...
__________________
Wpadłem na chwilę
|