W gimnazjum jeszcze, nauczyciel od lekcji techniki
-Jest jeszcze jedna uwaga na która nie zwróciłem uwagi.
Ostatnio na Wiedzy o kulturze:
Zabiłem muche a ta padła bezwładnie na ławkę. A że siedze w pierwszej ławce obok nauczycielki to ta musiała skomentować:
-Wyrzuć te zwłoki
Tydzień wcześniej, również na lekcji WOKu. Tematem lekcji były Dionizje. Pani włąśnie nam mówiła że na małych dionizjach czczono męskie nażądy płuciowe
Nauczycielka: Na małych dionizjach czczono coś czego nie mają kobiety.
Kolega z ławki: muzgu!
Nauczycielka: I właśnie przechlapałeś sobie u mnei i u wszystkich dziewczyn z klasy, już był jeden taki co powiedział to samo.
Ja: i słuch o nim zaginą...
Nauczycielka: Nie, jego ciało rozkłada się w szafie za mną <wskazała palcem na zamkniętą szafe>
Ja: To dlatego tu tak śmierdzi.
<Nauczycielka nie wytrzymała>
Nauczycielka: Macie uwagi, oboje!
<wzieła gruby zeszyt jakby kalendarz, z ciekawości zapytałem co to za zeszyt>
Ja: Co to za zeszyt?
Kolega: Inwentarz szafy
Prawie po każdej wypowiedzi był wielki wybuch śmiechu na całą klase (Ultimate Explosion

)
I dalej już nie było tak śmiesznie

Do dyra na wykładzine i bla bla bla.