Ja we Włoszech na nartach chciałem się sprawdzić w tzw. próbie prędkości (kto był np. w Ortisei to wie o czym mówię) Kolega pojechał...68 km/h Tata pojechał 87 km/h,a ja ostani...była mała muldka o której nie wiedziałem...inni ją omijali...a ja na dodatek chciałem przed kolegą pokazać jaki dobry jestem.Narta wbiła mi się w tą mulde przy prędkości ponad 50km/h.Oczywiście się wypieła,ale tak bolało...no i 2 tygodnie zamiast jeździć siedziałem w hotelu.Podejrzewano wstrząśnienie mózgu,ale tylko podejrzewano
