Jak to nazwała kumpela, "Ostatni dzień wolności", trzeba było trochę wykorzystać.
Tradycyjnie już na dobijanie lvl'a małe, zielone. Setkę wbije na dniach ;]
Patrzę - parę procent do dista już tylko, jest jeszcze ze 300 arrowsów, no to sobie posiedzę. I chyba słusznie, gdyż...
Myślę sobie tak - kurde, 40 lvl, 73 dista, a ja dalej nie byłem na niczym silniejszym, od Orc Leadera? O nieeee, co to to nie! I co tam, że są lagi. Tym bardziej, decyzja podjęta - idę na dragi! 600 boltów i 1 bp mf'ów na stanie. Niestety, okazało się, że wziąłem "ciut" za mało mf'ów, w porównaniu z boltami. Bo paladyn musiał siorbać mf'y jak szalony. Mimo wszystko bogatszy o doświadczenie jestem i nie tylko, bo z 7 z kolei bestii (i kto mi powie, że numer 7 nie jest szczęśliwy? [na marginesie mój numer z dziennika ^^])...
Chwilę wcześniej dostałem za 159 hp z fwave. Chwilę potem drag dostał chyba szału macicy i przyspamował z gfb. Mnie z kolei chwyciły lagi i stwierdziłem, że po zwastowaniu 1bp mf'ów i wbiciu 10% lvl'a pora iść tibijsko spać.
Następna seria screenów prawdopodobnie po powrocie ze szpitala, czyli kij wie kiedy. Jadę jutro i mam nadzieje, że puszczą mnie za 5 dni. Co się jednak łapiduchom uwidzi, to ja już nie wiem i nie mam na to wpływu. Tak więc "stay tuned" ;]