Cytuj:
Oryginalnie napisane przez Chessterr
Ja mam troszkę inną opinię na ten temat.
Za PRL, był (jak wiadomo) ustrój socjalistyczny, prorosyjski, antyzachodni. Naszym Wielkim Sojusznikiem był ZSRR. W Polsce rządziły osoby, które były stanowczymi zwolennikami Rosji. Nie raz, byli to sami Rosjanie. Mieliśmy się do nich upodabniać, i chodzi tu również o wiarę. Na pewno znacie wydarzenia z Nowej Huty, katolicy byli na swój sposób "szykanowani". I przez to, PZPR i cały aparat rządzący chciał mieć kościół po swojej stronie, bo mógłby być przeciwnikiem socjalizmu, komuniści się tego bali, i "przekabacali" księży katolickich na swoją stronę. I często była to współpraca z SB, i nie rzadko wymuszana siłą, możliwe, że abp Wielgus nie wytrzymał psychicznie i zgodził się na współpracę, jednak nie wiadomo, czy na arp Wielgusie wymuszano podpis w tym dokumencie oraz stałą współpracę.
Pozdrawiam Chessterr
|
Widzisz moj drogi, nikt ksiezy nie zmuszal do podpisywania lojalek, nikt nie przystawial im broni do glowy i dawal propozycji nie do odrzucenia. Zawsze byl wybor - mozliwosc niepodpisania i nieotrzymania paszportu, ale zycie zgodnie z tym co glosil Kosciol, albo uleglosc i podpisanie wspolpracy. Ks. Wilelgus zdecydowal sie na to pierwsze rozwiazanie. Oczywiscie to rzecz haniebna ale wybaczalna, ze wzgledu na owczesne czasy. Jednak obecnie zaklamanie przekracza wszelkie granice. Pokora i przyznanie sie to bylaby wlasciwa droga, do ekspiacji. Zwykly czlowiek ktory zostal chociazby posadzony o wpolprace z SB (np. Zyta Gilowska)i to na podstawie poszlak, zostaje automatycznie wylaczona z zycia publicznego. Ogolnie jak to napisalismy na religii "kosciol (katolicki) to najwieksza mafia, zaklamana i nastawiona na zebranie pieniedzy"