Najfajniejsze jest to, że PRAWDZIWI dyslektycy zwykle starają się ukryć swoją przypadłość i starają się po sobie tego nie poznać. A ci wszyscy wymachujący papierkami wrzeszcząc "mam dyslekcje wienc moge robic blendy" to zwyłe leniuchy, dodatkowo nie wiedzące, na czym dysleksja naprawdę polega.
A że algebra, trygonometria i te sprawy mogą przyprawić ucznia o dreszcze to wiadomo nie od dziś. Fakt, nigdy nie chciało mi się rozwiązywać tasiemców ale to nie oznacza od razu, że jestem dys.
Ostatnio edytowany przez Descartes - 23-01-2007 o 19:34.
|