Ten statek ma kilka pięter a oni wystawiają sobie z 2 piętra olbrzymią kładkę i spadają na ląd. Poza tym gdy jest w ładowni to drzewka z brzegu cudownie znikają.
No tak coś rozcięło głowę strażnikowi, który nawet nie zdążył zaalarmować reszty i okradło obóz a potem zapomniało zabić śpiących. Jak już strażnika zabiło to co tam wyrżnąć resztę?
Chorągwia przyklejona do ręki Chorążego i trochę za duża jak na jego dłoń, ale przecież i tak jest przyklejona.
Statek... Podejrzane białe kropki. Nawet nie mam pomysłu co to mogłoby być. Chociaż to może być pole ochronne rzucone przez dobrych czarodziejów by szczęśliwie dopłynęli do wyspy oddalonej o mile morską!
A ten Welwets to skąd tam? Pewnie to on zabił złego strażnika...
Marność nad marnościami i wszystko marność.