Ja szczerze powiedziawszy, liczyłem na coś więcej ze strony Shenga. Zeszło mi na niego i jego popleczników łącznie 9 lfów, a przy tym jeszcze raz się dziad uleczył (lałem go na środku MH, bo jakbym się zaczął bawić w jakieś trapowanie i zaganianie, to już dawno bym sam się strapował na minosach, a Sheng by mnie tylko dobił z dystansu. Hity wchodzą w niego jak w trolla, więc raczej nie było problemów - padł pod samymi schodkami. Moim zdaniem lepiej lać go od razu, niż ganiać się z nim po całym roomie...
__________________
You have the strongest armour, because you are the weakest.
|