Huh, czułem, że kiedyś tutaj wrócę. I wiedziałem, że prędzej, czy później znów zapałam miłością do knighta. Postawiłem wszystko na jedną kartę, kupiłem odpowiedni rynsztunek, poskillowałem i ruszyłem na łowy.
Potem nastąpiły 3 drobne zmiany w ekwipunku, które kosztowały mnie gdzieś 260k. Na zdjęciu nie ma niestety aola, który już 5 minut później wisiał na mojej szyi (na szczęście na screenie możemy zobaczyć Sir Davida, który zapewne zrekompensuje wam brak tego jakże śmiesznego, fioletowego wisiorka).
No i granica 2mln expa przełamana...
Teraz wziąłem się raczej za skillowanie. Dobije może 75 shieldingu i pójdę na żółwie. Jakoś nigdy nie podobało mi się expienie tam, może jednak jakoś się przekonam...
No i to, co mnie chyba cieszy najbardziej - efekty treningu.
(dla niekumatych hint - pozycja 130 :>)
Btw., komentarze BARDZO mile widziane.