A może nie próbować walczyć z wiatrakami, bo piractwa nie da się zgnieść na sposoby, których używa policja. Ostatnio zamówiłem pewną grę przez neta. Sklep internetowy umiejscowiony był w Wielkiej Brytanii. Razem z przesyłką wyszło mi ponad 60 zł taniej, niż jakbym wybrał się do najbliższego sklepu z grami w okolicy.
Wniosek?
Na całym zachodzie piractwo jest, ale nie na taką skalę, bo płyty z muzyką/filmami/grami są o wiele tańsze i przeciętny 15'to latek nie musi wydawać całego kieszonkowego żeby sobie czegoś posłuchać/obejrzeć/w coś zagrać. Sprzedawcy naciągają sobie wysoką marżę, i to co w WB kosztuje (w przeliczeniu na PLN) 100zł, za to u nas wywalisz koło 200, jak nie więcej.
@topic,
Niezależnie od własnych opinii, prawo jest prawem i należy bezwzględnie go przestrzegać, nawet jeśli wydaje się bezsensowne. Nie czytałem ustawy o prawach autorskich, ale jeśli policja aresztowała tych kolesi, to miała do tego podstawy prawne i ważny powód.
|