Patrzcie ile stron napisaliście już o noobach... Wszystko zaczęło się na rooko, expiłem se na bugach a tu nagle (On-Mistrz Gladiatus Max czy jakos tak)Ja(Vershlish the Dragon Hunter)
On: zostaw bugi bo ja tu 1 przyszedlem a ty mi je wybijasz
Ja: nie bo ja tu siedze od godziny(prawda)
On: a ja 2 godziny i wez sie je*, zostaniemy kolegami
Ja: nie
On: prosze powiedz do czego lina
Ja: do uzywania
On: dobra i jeszcze jedno
<zrobie przerywnik bo sie pytał o 99% rzeczy z tibii>
zaczął mi spamić a ja do niego żeby przestal bo reporta dostanie a potem banna permanentnego(troche naciaglem

)
On: co to permanentny?
Ja: nazawsze
On: aha,a co kupic jak wyjde na maina(jak coś to ja już bylem na main)
Ja: idz na tibia.pl se poczytaj o tych 2-3 miejsca lepszych rzeczach od tych z rooka
On: ale powiedz
Ja: odpi***** sie h*** odemnie nie znam cie lolq(pusciły mi nerwy sorry ;/ )
Ja: ignore
on cisza, 2 dzień siadam na kompa słysze
On: elo
Ja: siema...(dalej sie pytal prawie to samo co poprzedniego dnia<trudno dlugo pytać o 1% info co nei znasz

)
On: do jakiego miasta poszles
Ja: nie powiem bo zamna poleziesz
On: ale jesesmy kumplami
Ja: nawet nei jestesmy znajomymi
On: no powiedz do kturego miasta poszedles!
<przerwnik-nie odpowiadalem>
On: ja do Carlin
Ja: dobra tylko nie pisz ja do venore, ale tera expie na rotach
On: a moge do ciebie przyjsc?
Ja: a wiesz jak?
On: znam w ktura strone, zara u ciebie bede
<po drodze sie naprzeklinał bo zanim doszedł padł przez pk z 3 razy i darł sie, że mu rope spadło>
On: dobra jestem, gdzie ty
Ja: depo
<przyszedl pod dp>
Ja: daj party potrenujemy
On bez chwili zwłoki wlazł do nich.Walłem go,a on mnie. Po czasie wyłączyliśmy party i sie mnie spytal...
On: pozyczysz kasy? 200 gp daj plis
Ja: ok ale bedziesz musial oddac 220 gp
<następny dzień>
On: (to co poprzednio czyli elo itd itp)
Ja: Oddajesz do końca tygodnia kase albo deda masz.
On: ok
<zaczął znowu gadać i gadać>
<Nastepny dzień- Niedziela>
Ja: elo<wyprzedzilem

>
On: cze
Ja :masz godzine na oddanie kasy albo deda masz
On: dobra ide do veno
<przyszedl i mu zostalo 10 min. na oddanie>
Ja: dobra dawaj<dał mi 140 coś gp>
Ja: tylko tyle? chlopie czas sie skonczyl ale daj party to poskillujemy
On: ok
Ja: dobra 1 mnie walnij
<walnął mnie>
Ja: lolq tera deda masz za nie oddanie kasy(MAFIA!

)
On zaczął uciekać
<dojechałem go do reda i paru kolesi go zblokowalo>
Tera najbardziej żenujące...
On: przestan plis prooooooooosze mistrzu tibii<itd.itp.>
Ubiłem go, zaczął mnie cały dzień wyzywać a następny dzień znowu do mnie zagaduje... tera myśle jak go spławić... Jak pare osub przedemną też uważam,że niektórzy polacy(NIE bład, że bez dużej litery)psują wizerunek innym Polakom.

@Pan_Luukas
Od kiedy to Lichi(te owoce, czyt. liczi)mają mecze?