Moje 3gp:
Nowe tereny i questy uważam za udane.
Balansację profesji... Za udaną! Racja z hitami MDW za 1500 z SD. Przed upem skillowałem te 80 w cholere czasu (przypominając, że gram dla przyjemności i nie jestem taki pro, że siedzę całymi dniami skillując). No i skillowałem tak wierzcie lub nie pół roku żeby później na wakacje móc kupić Premmium i iść bez waste na te żółwie. Jednak zrozumiałem, że skillowanie poszło na marne, bo z BS'a waliłem średnią hitów... 80? Wiecie jak to wyglądało? 30... 15... 140... 0... 50... 0... 120... Zrobiłem więc sorca i grałem nim do wakacji. BEZ stania i trzaskania runek miałem na 52 lvlu 49 mlvl i moja średnia hitów to coś około 110 i mniejsze exhaused 0o. I knight wacle nie expi za free. No może na żółwiach, ale mam ten 60+ lvl i komu się chce 6h wbijać na żółwiach lvl gdzie jest od cholery ludzi? Idzie się na dragi, gdzie często się traci nawet knightom... Bez waste ale tylko na wółwiach, no przepraszam bardzo... Myślicie, że to taka przyjemność łazić po tych pieprzonych cavach?
Pogorszyli Sorców i druidów? I co z tego skoro dalej biją lepiej od palów i kinów. Nie ma ich tak dużo w top 300? Bo większość poszło sobie popłakać i porobili kinów i palów. Proste. Przynajmniej na moim serwie druid z większym lvlem to rzadkość. Sorców już tak dużo na dragach nie ma tam gdzie przed update była ich cała masa... Przed depo co jakis 7 czy nawet 10 gracz to sorc. Takie są przynajmniej moje odczucia.
Cytat mojego kumpla (druida): "po co mam robić palla? I w świątecznym update znów zacznę grać druidem? Przywiązałem się do tej postaci i nie chcę jej tracić(...)" Napisał to do mnie Pokojowy Wojownik po 2 dedach z rzędu i dużych stratach. To jedyny człowiek jakiego znam, który przywiązał się do swojej postaci i nie zamieni jej na pala czy kina tylko ze względu na to, że nimi się lepiej gra.
Pozdro...
|