o tym calym pomiataniu...
Jedynymi Polakami, ktorzy nie byli smieciami na serverze bylem Ja, Dedmit, Xuso i Pephy. Gdy wygralismy wojne, reszta Polakow byla smieciami i nawet NG robilo na nich PA. Nie raz ktos kto byl w NG pytal sie na vencie o cos typu "Kto to jest Marite pal, moge go wyjebac z respa?". Jak dobrze wiemy Marite BYL w ng. Rownie dobrze wszyscy wyzej wymienieni mogli by grac do teraz bez wojny, ale coz to jest za gra gdzie jakis frajer co przyszedl z Saphiry, kupil chara, wysharowal go i przyniosl za soba bande przydupasow tzn. "Izo family" zabija twoich kolegow za nic. Ja, Dedal I Xuso wybralismy kumpli zamiast wladzy, natomiast Pephy zostal z ludzmi, ktorzy zabili mu rl ziomkow nie raz. Nie to zebym mial cos do Michala, ktorego szanuje i nie mam zamiaru nigdy wyzwac za to ze walczy z NG. Ja osobiscie mam znajomych w NG i nic sie nie zmienilo miedzy nami. Jedynymi chwastami byli Izo i Nivre, gdyby nie oni PA bylo by zredukowane w duzym stopniu odkad Ripplahy i cale Sundby odeszlo z servera. Trudno mamy co mamy, naszej gildii to bardzo pasuje, nawet jezeli moze sie to wydawac monotonne.
Na konic chcial bym zyczyc szczesliwego nowego roku ;*
Dobra, impreza czeka...
