Już od rana czuć było wojną, opisze wam ten dzien.
Godzina 5:30, ciepły dom Sir Hidka na Hawajach
Odcięta od świata willa, starego i zmarszczonego reżysera była miejscem, które miejscowi nazywali "dom, na ktory nawet diabeł nie patrzy". coś w tym było - nikt do mnie nie dzwonił, dzwiek sms'a radował mnie przez chwile, w sumie to do momentu kiedy nie zorientowalem sie ze to kolejny SMS od operatora, codzienne sprawdzanie skrzynki mailowej tez nie bylo ciekawe - na 3 nowe maile, 4 to byl spam "NOWY BOT", "JAK ZROBIC 100 LV W 3 DNI - PORADNIK", "MAŚĆ NA RAKA PROSTATY". O nowych botach to slyszalem tylko tyle, ze koles kiedys skorzystal z takich uslug i do dzis chodzi od sciany do sciany w rookowym templu, od czasu do czasu patrzac w twarz Cipfriedowi. 100 level w 3 dni... dla ludzi z taka iloscia czasu jak ja to nie jest mozliwe - tu trzeba jakis film, tu kontrakt, tu akcje kupic, tu ktos chce akcje Hidek Pictures kupic. Masc na raka prostaty? Od 20 lat na to choruje i zadna masc mi nie pomogla, wiec i wasza mi nie pomoze. Naciagacze.
Tego ranka bylo jednak inaczej, bo obudzil mnie dzwonek mojego telefonu. Kiedy juz sie zorientowalem, ze to nie hawajski dzien niepodleglosci, nie love parade no i nie hawajska orkiestra swiatecznej przemocy, tylko moj polifoniczny nokia tune, odebralem:
- Kurwa, piata w nocy jest.
- Spokojnie, panie hidek. - rzekl glos mlodocianej sekretarki. - Wojna sie szykuje.
- W dupie to mam, kontynnuje sen.
11.00
Oddzwonilem i powiedzialem ze jestem neutralny. I zeby wiecej do mnie nie dzwonila o jakichs wojnach.
13.00, Hollywood, Studio Filmowe "Hidek Pictures.
Zamówiłem baterie dział przeciwlotniczych, wybudowałem schron antyatomowy, napisalem na forum ze jestem neutralny.
Udałem sie dalej spac, tym razem w nadziei ze juz nic mi nie przeszkodzi.
19.00, ta sama lokacja co wyzej
BOOM. uslyszalem tylko tyle i wyszedlem przed drzwi. Panowie, bawcie sie w wojny z dala od mojego studia odrzeklem i udalem sie dalej spac. Fajnie bylo, przysnilo mi sie Revolution 2 w kinie i na kasetach VHS. No i to jak wbijam 100 lv, i na nastepny dzien mam hacka, ale to mi sie codziennei sni.
/\ to bylo zalosne, zreszta jak cale poczucie mojego dretwego humoru, pozostaje mi wiec zyczyc wam powodzenia w wojnie, duzo fragow, malo lagow, combosow nieprzecietnych, no i leveli samych setnych.
|