Fizyka
Nasza szanowna nauczycielka twierdzi, że jesteśmy niewychowani i bezczelni, tymczasem jest na odwrót.
1. Kolega zapytał, która jest godzina. Jurek (od Jerużalska, to jej przezwisko) z pyskiem na niego z pytaniem retorycznym "Urodziłeś i wychowałeś się w buszu, że się tak kręcisz?! Ja pogadam sobie z Twoimi rodzicami!"
2. Było powtórzenie materiału, zgłaszaliśmy się na ochotnika na zadane przez nią pytanie. Podniosłem niepewnie rękę i wyrecytowałem jej definicje dotyczącą pytania. Burknęła coś pod nosem, spytałem "A czy to chociaż dobrze jest?". Usłyszałem w odpowiedzi "Jak Ty się zachowujesz smarkaczu?!"
3. Święta Bożego Narodzenia. Chodziliśmy po szkole i składaliśmy wszystkim nauczycielom życzenia (tak od siebie, nikt nam nie kazał). Podchodzimy do Jurka, podajemy rękę. Ona z wyrzutem "Co Ty się witasz jak na placu z kolegami?! Szacunku wymagam!!!"
4. Teraz najnowsze. Oddaje babsztyl sprawdziany. Podchodzę do biurka, żeby odebrać swoją pracę a ta nie chce mi oddać, pomyślałem, że złą kartkę złapałem. Po chwili słyszę jej męski, donośny głos strofujący mnie, że muszę stanąć obok niej, zabrać sprawdzian, podziękować i odejść.
Makabra...
Ostatnio edytowany przez Aroonia - 18-03-2008 o 21:48.
|