Niemiecki- na tym idzie se jezyk polamac, mimo ze nauczycielka byla zajebista.
PO- To juz przesada..przed wejsciem do klasy wszyscy na korytarz, bacznosc jedna osoba melduje cos o teresci zblizonej do: Nazywam sie xxx, melduje ze w klasie sa 32 osoby, z czego 4 nieobecne, wiec na lekcji melduje sie 28 osób, z czego 15 jest w trasie bo byli zapalic. Potem uklon, graba, siadaj i ocena 2...potem 2h pierdolenia ze plaster to gówno, i powinny byc tylko bandaze i jej 10 000 sposobów wiazania bandazy mimo ze w 1st klasie z innym nauczycielem mielismy 12 rodzai ale chooj.
Polski- "Dzien dobry dzieci, ani slowa. Zaczynamy notatke" i tak przez 2h notaktka na 8 kartek a na nastepny dzien z tego pytała.
WF- Jak chuj mi sie chcialo biegac...od 1 gim nie cwiczylem, nienawidze tego przedmiotu..potem szatnia..smród w ogole tragedia.
Religia- Ksiadz choby z losuxa..kazdy to satanista itp...
No i oczywiscie najwiekszy shit matematyka, nauczycielka konkretnie jebnieta w system, najpierw wchodza uczniowie do klasy, potem ona, jesli ktos wejdzie za nia pisze kartkówke nawet jak o sekunde sie spozni, kartkówka zazwyczaj miala 10 zadan z kosmosu i 8 minut czasu, i uwierzcie mi ani sekundy dluzej..
Moze dlatego zrezygnowalem z tego liceum..pierwsza klase przebrnolem ledwo ledwo, w drugiej nie wytrzymalen nerwowo i jeblem tym..
Teraz od wrzesnia ide sie zaocznie uczyc i uj
