Witam.
Ktoś tam wcześniej napisał, że boi się próbować ze względu na paraliż nasenny i halucynacje.
Raz przeżyłem coś takiego (przynajmniej wydaje mi się, że to właśnie to).
Miałem sen, który był nieświadomy, a jednak wszystko pamiętam.
Była noc, stał sobie ciemny dom z otwartymi drzwiami. Ze środka nic nie było widać, było kompletnie ciemno. Stałem przed tą chatą z kumplem, nie wiedząc czemu mieliśmy z czegoś zwałę. Odwróciłem się na chwile i w pewnym momencie kumpel zawołał mnie po imieniu. Okazało sie ze wszedł do tych otwartych drzwi. Wszystko pamiętam jakby działo się naprawdę, pamiętam jego przerażony głos, gdy mnie wołał - nigdy w prawdziwym życiu nie słyszałem go mówiącego takim tonem. Wbiegłem za nim do ciemnej chaty, całe pomieszczenie było czarne. Ujrzałem na końcu okno, z którego padało trochę światła. Podbiegłem do niego i ustałem w miejscu. Nagle odwróciłem się i zobaczyłem stojącą nade mną wysoką czarną postać (jakiegoś dziada), który miał w ręku chyba nóż. Zabił mnie jednym ruchem i w ułamku sekundy się obudziłem (i tego do końca nie jestem pewien). Leżę w łóżku, w swoim pokoju wystraszony lekko snem, nie mogłem się poruszyć. Nagle zobaczyłem tą samą postać nad moim łóżkiem. Stała odwrócona w moją stronę. Byłem w szoku xD. Zamknąłem oczy i otworzyłem po sekundzie. Facet jakby przekształcił się w firankę, która wisi w pokoju przy oknie akurat naprzeciwko łóżka. Poprostu zmienił kształt i wszystko wydawało się normalne. To nie był już sen, pamiętam wszystko, nie da sie tego zapomnieć xD
|