Wiesz, koleś na ulicy nie trzyma gardy. Udasz spękanego, mówisz, że oddajesz komórkę czy coś, Kolesie już udobruchani bo łatwo idzie, nie są czujni. Bierzesz do ręki np. wspomnianą komórkę i ładujesz szybkim ruchem kolesiowi w skroń. Jeżeli uderzy dobrze koleś pada. W moim przypadku było tak, że koleś upadł od razu. Jego kolega był w takim szoku, że nie gonił mnie. Trzeba zrobić zamach ręką. Szybko i z zaskoczenia.
__________________
Jestem oazą spokoju, zajeb*** wyluzowanym kwiatem na tafli jeziora.
Jeśli Ci będzie smutno i bardzo źle, to pomyśl, że byłeś najbardziej niesfornym i aktywnym plemnikiem w całej swojej grupie.
Poradnik "Jak dojść do Demony"
|