Ehhh. Jak ja wspomnę swoją szkołę

Pewnego dnia jeden kumpel zabrał drugiemu zapalniczkę. Zaczął się nią pod ławką bawić i podkręcać. Po kilkunastu minutach oddał. Ten kilkukrotnie próbował zapalić ją pod ławką, ale po około 5 sekundach cały płyn z zapalniczki się wypsikał (niezłe podkręcenie

), i dopiero wtedy iskra zapaliła te opary pod ławką. Ławka całkiem nieźle się paliła, ale krótko, a nauczycielowi wmówili, że smród jest z za okna na pewno.
Innym razem na luźnej lekcji jeden kumpel pyta nauczyciela
- jeździ pan czasem na łączki (takie kąpielisko i miejsce, gdzie wędkarcze czasem siedzą)
- tak
- a kompał się pan tam?
- oczywiście
- to pewnie dla tego tam ryby nie biorą
- a ja nie wiem, czemu tam ryby nie biorą
Po za tym normą było, że na każdej ławce wyryta cyrklem lub czymś innym była mała lokomotywa, i obok niej napis "jeśli się nudzisz, dorysuj wagonik". Wagoniki czasem wyginały się po ławce we wszystkie strony jak wąż
