Zobacz pojedynczy post
stary 03-06-2008, 20:18   #16
Yoh Asakura
Użytkownik Forum
 
Yoh Asakura's Avatar
 
Data dołączenia: 29 08 2004
Lokacja: Emirates Stadium

Posty: 5,814
Stan: Niegrający
Domyślny

No ja też pierwszy raz, nie śmiać się...
Moja postać
Imię: Yoh (no co ?)
Rasa: półelf
Wygląd: Wzrost około 185 cm., dobrze zbudowany, włosy brązowe, jednak niektórzy twierdzą, że to ciemny blond, oczy są koloru niebiesko-zielonego, zmęczona życiem twarz, która rzadko kiedy okazuje jakiekolwiek emocje, na owej twarzy znajduje się parę blizn.
Charakter: Introwertyk, nieufny, bardzo lojalny, niemściwy, podejrzliwy.
Profesja: Wojownik
Zawód: Aktualnie brak
Wiara: Niewierzący (chyba można, co ?)
Charakter: Neutralny
Ulubiona broń: Długi miecz
Biografia (tak samo jak u Lynksa, piszę po raz pierwszy, więc proszę, i to bardzo, o wyrozumiałość):
Już od najmłodszych lat zdawał sobie sprawę z tego, że nie pasował do reszty społeczeństwa, w którym żył. Jego towarzysze byli roześmianymi osobami, wesołymi, gadatliwymi, żywotnymi, on zaś był milczkiem, typem obserwatora-flegmatyka, który wszystko robił powoli, nigdy nigdzie mu się nie śpieszyło. Nie lubił rozmawiać, wolał słuchać tego, co inni mają do powiedzenia. Pomimo tego, że ludzie uważali go za wyalienowanego dziwaka, to często zwracali się do niego po pomoc, a on nigdy nie potrafił odmówić. Z czasem takie życie zaczęło go zleksza męczyć, coraz bardziej czuł się odizolowany od rodziny, od znajomych, od wszystkich ludzi i nieludzi wokół. Razu pewnego nadarzyła się okazja ku temu, by raz na zawsze odejść z tego zadupia. Przez miasto przechodziła armia. Yoh postanowił się zaciągnąć, był zdesperowany, pragnął tylko opuścić to miejsce, a przy dogodnej sytuacji zdezerterować i poszukać cichego miejsca, w którym mógłby przemyśleć swą przyszłość, i w którym mógłby podszkolić się w walce mieczem, by później z powodzeniem szukać przygód. Gdy dowódca wojska zauważył jego gabaryty fizyczne, nie miał nic przeciwko wcieleniu go do swej miriady. Jednak już na wstępie okazało się, że jednak jest poważna przeszkoda - charakter Yoha. Nie słuchał poleceń. Rozkazy odbijały się, spływały po nim, nic sobie z nich nie robił. Dowódca postawił mu ultimatum - albo zmienia swoją mentalność, albo po wsze czasy będzie tu tkwił. Wybór nie był wcale tak oczywisty, jak mogłoby się wydawać. Jednak wóz albo przewóz, musiał to przeboleć. To była jego chwila, jego szansa, jego okazja do ucieczki, do wyzwolenia, nie mógł jej zaprzepaścić. I nie zrobił tego.
Jego pożegnanie z mieszkańcami było krótkie. Jedno, krótkie "żegnajcie" i już półelf maszeruje wraz z ludźmi. Gdzie ? Tego nie wiedział. Nawet nie spytał. To nie było teraz ważne. W końcu i tak po góra 4 dniach chciał zdezerterować. Jednak jego plany zostały pokrzyżowane -
na maszerujący legion przypuściła szturm horda rozjuszonych ogrów. To była masakra. Przetrwali tylko ci, którzy mieli na tyle oleju w głowie, by uciec. Yoh był jednym z nich. Biegł, biegł ile sił w nogach, nie wiadomo kiedy znalazł się w lesie. Zagubiony, sam, głodny, spragniony, ledwo żywy. Powoli tracąc nadzieję, szedł przed siebie, aż w końcu natknął się na mała osadę elfów. Ich zwiadowcy szybko go znaleźli i pojmali, ale gdy wysłuchali jego historii, wcielili go do swego społeczeństwa. Z deszczu pod rynnę, chciałoby się rzec, z zadupia na zadupie. Jednak ta osoba była trochę inna niż reszta - tutaj szkolono w walce mieczem. Czy to dar boży dla niewierzącego półelfa ? Tutaj mógł nauczyć się władać orężem. I w tamtej chwili tego właśnie pragnął, toteż zamieszkał tam. Tkwił w przysiółku przez parę lat, aż uznał, że jest wystarczająco zahartowany i dojrzały, by stać się poszukiwaczem przygód. Dostał mapę okolicy, długi, jednoręczny miecz, skórzany kaftan, wygodne buty, rękawice, mieszek ze złotem i błogosławieństwo elfa, który rządził wioską. I wyruszył, by szukać przygód, a tych miało w jego życiu nie zabraknąć...


Grafomańskie, i to bardzo, ale nie mogłem niczego lepszego wymyślić. Nie śmiać się ;x
__________________
Ooh to be a Gooner.
Yoh Asakura jest offline   Odpowiedz z Cytatem