Cze i czołem.
Zdjęcie z paru miesięcy po skończeniu kariery na Valori. Napisałem do pierwszej lepszej osoby dostępnej na tibijskim gg. Ktoś się odezwał, nie pamiętam kto.
(I tutaj edit z dnia 8.01.09. Napisał do mnie Tabi, odkrywając mój numer na jego komputerze, wszystko się wyjaśniło)
Ja2 20:50:37
bo mi sie cholernie wydaje ze to jestes ty
Ja2 20:50:46
ale wolalem nie pisac, nie majac pewnosci
tabi 20:52:17
pamietam stary
tabi 20:52:20
mój drut
tabi 20:52:26
kochany drut
tabi 20:52:36
co zabijał 40-50 sorców drutów
W każdy razie ten Tomas na zdjęciu to był jego noobchar. Zacząłem na Tibia.com wyszkukiwać jakiegoś celu. Było kilka wymagań: 30-35lv, sorc lub druid, gdzieś blisko Thais. Znalazł się. Far to the south. Szukamy. Najpierw myśleliśmy, że to Fibula. Myliliśmy się. Okazało się, że gość łowi sobie rybki. Kazałem więc (Nie wiem, możliwe że był to Tabi aka Chodzio Bodzio..) iść przodem i wypatrywać, gdzie ten pajac konkretnie stoi. Zauważył mnie. Z czaszką. No to jebud mu z czarnej kulki. Tomaszek to samo. Jebud znów. I znów. Koleżanka miała niestety uhy. Wiem, że miałem wtedy naprawdę duże lagi. To nie żadna wymówka. Po prostu się przeliczyłem i byłem pewny, że pójdzie na dwie tury i lagi nie przeszkodzą mi w niczym. Porażka.
Straciliśmy PZ i udaliśmy się do dp. Położyłem 10k na skrzynce, po czym nihuhu nie mogłem się ruszyć. Nie pamiętam, czy je odzyskałem.
Wyruszyliśmy grupką osób w kierunku cyklopów. Może nawet wiedzieliśmy, po kogo idziemy. Nie jestem w stanie sobie tego przypomnieć. W każdym razie przekroczyliśmy linię ognia. Mobov- jego znaleźliśmy na piętrze. 37lv rycerz. Wie, że chcemy go zabić, zaczyna uciekać. KoC założył time ringa i dogonił, baaa przegonił brzydala. Mobov został trapnięty na mostku. Męczyliśmy się z nim niemiłosiernie. Próbowaliśmy combować, sprawić by gość zapłacił i znów combować. Tracił sporo UH. Padł wreszcie. Loot to resztki uhów, śmieci i...DSM. Pierwszy raz wypadło nam coś naprawdę wartościowego. Na pierwszym zdjęciu ice rapier+sd...
