- No cóż... Rozumiem. Jeśli o mnie chodzi, możesz być spokojny... Sam mam dość tej mojej "władzy". Chodzi o to że wszystko co robię jest mi jakby "z góry narzucone", no ale cóż... Trzeba żyć.
Do karczmy powrócił Mernion. Jeszcze wchodząc, zaczął mówić:
-Panie, lektyka gotowa.
-Tak więc żegnam wszystkich, którym mogłem tutaj towarzyszyć ... Może kiedyś, się jeszcze spotkamy... - odpowiedział Michał, po czym wyszedł z karczmy.
__________________
◕ ‿‿ ◕
|