Kiedyś na jakimś forum wdałem się w dyskusje na temat tego, że PFK zachowało się wporzo rozwiązując zespół kiedy Mag umarł, a K44 nie, kiedy Mag odszedł. Jestem przeczulony dość na tym punkcie z tego względu, że wszyscy stawiają sobie Magika za autorytet, co jest wporzo do pewnego stopnia. Bo jak już ktoś na siłę zaczyna palić marihuanę, ciąć się na łyso i wmawiać sobie, że jest się schizofrenikiem to przekracza ludzkie pojęcie.
|