Ulfgar podniósł się szybko z ziemii i zasłonił tarczą przed łucznikiem. Nie zwrócił jednak uwagi, że z prawej strony niebezpiecznie zbliżył się jeździec z mieczem. Jednakże paladyn dostrzegł to i postanowił spłacić dług wdzięczności. Rzucił się z mieczem na wojownika w siodle i oburącz zamachnął się na niego. Temu jednak udało się przyjąć atak na miecz i zbić go ku ziemii. Miecz Antanaro znalazł się teraz w dole, a miecznik zamierzał zaatakować paladyna w głowę. Zdesperowany paladyn z całej siły kopnął konia w czułe miejsce, tuż ponad kopytem. Koń zarżał głośno i wierzgnął zrzucając swojego jeźdźca. Ten szybko pozbierał się i stanął naprzeciw półelfa. Teraz paladyn mógł mu się przyjrzeć. Czarna zbroja była haftowana jakąś dziwną, zielonkawą nicią, a hełm zasłaniał całą twarz. Miecz też nie wyglądał normalnie. Był wykonany z jakiegoś czarno-zielonkawego materiału, a elfia krew pozwoliła mu wyczuć, że jest w tym mieczu cząstka magii. Paladyn i Mroczny Rycerz stanęli naprzeciw siebie mierząc się wzrokiem.
Tymczasem Voon i Shelefi jednocześnie wystrzelili swoje pociski w jeźdźca z łukiem. Rzutka człowieka trafiła w tors człowieka - w jego zbroję, która rozbłysła zielonkawym światłem i spaliła pocisk. Mgnienie oka później strzała elfa ugodziła czarną postać w ramię i ugrzęzła w nim. Jeździec zachwiał się w siodle, zdołał jednak utrzymać równowagę, ale upuścił łuk. Z desperacją sięgnął do kieszeni i wyciągnał z niej duży kawał zielonego szkła. Dmuchnął w nie i wyszeptał coś, po czym wyrzucił w powietrze. Zeskoczył z konia dokładnie w momencie, gdy Yoh płazem miecza przeciał powietrze, w miejscu, gdzie przed ułamkiem sekundy znajdowała się głowa jeźdźca. Z gracją księżycowego elfa odpiął miecz, przypasany do konia i chwycił miecz w zdrową rękę, stając naprzeciw wojownika.
Shelefi kątem oka dostrzegł na niebie poruszający się szybko zielony dysk, a na nim dwie postacie. Dysk zbliżał się do miejsca potyczki.
__________________
Wheter my smiling face was a lie or not I soon came to the point where I didn't know.
We can’t wait for the day that you’re never around
When that face isn’t here and you rot underground
|