Nie jestem wprawdzie znawcą systemów fantasy (jest ich jak mrówków), więc nie mogę wiedzieć, czy już coś takiego istnieje, ale jeśli tak, mówcie.
Jestem osobą o słomianym zapale i większość z moich pomysłów niestety nie doczekuje się szczęśliwego końca, także to, na co wpadłem będzie raczej settingiem do Burning Wheela albo na minisesje z kumplami.
Wyobraźcie sobie świat, który jest miastem. Właściwie zero zieleni, z wyjątkiem jakichś parków czy specjalnie wygrodzonych małych terenów, mało wody, jedynie kilkanaście ogólnodostępnych studni, w zasadzie pełna urbanizacja. Nie chodzi mi o całą planetę pokrytą domami, raczej coś mniejszego, ale i tak dużego (vide Pratchettowskie Ankh - Morpork, tyle, że bardziej dark), ogrodzone murami... z jakiegoś ważnego powodu, na przykład zarazy panującej na zewnątrz, religii głoszonej przez kapłanów... (co do ostatniego - zakładamy, że większość wierzy i tylko jednostki się wyłamują). Mury byłyby nieustannie strzeżone przez straż, która nie wahałaby się nawet zabijać uciekinierów, a do miasta czasem przedostawałyby się rozmaite mhroczne kreatury, mordujące mieszkańców (przez co w mieście panowałaby spora militaryzacja, godzina policyjna, ogólnie władza byłaby dyktaturą albo teokracją). Gdyby miasto byłoby solidnie opisane, odpowiednio duże, mógłby to być całkiem fajny "świat". Piszcie co uważacie, w razie czego mogę szkicnąć jakiś dokładniejszy obraz... Może nawet udałoby się zrobić prosty, nieskomplikowany systemik na cele forumowe/do grania w terenie (bez brania opasłych podręczników i wielkich kart postaci a4).
Piszcie, jak i czy wam się podoba.
Ostatnio edytowany przez .Matrik. - 29-06-2008 o 17:55.
|