|
Użytkownik Forum
Data dołączenia: 24 01 2007
Posty: 1,438
|
Dobra, opiszmy to choć trochę z klimatem.
O, witaj, panie. Co cię sprowadza w tak plugawe miejsce jak Ślepa? Toż to na tej ulicy mieszkańców Handlowej, takich jak pan czeka tylko rabunek i śmierć... Nie? Nie jest pan kupcem? To skąd pan przybywa? Ach, nie mój interes. Mogłem się tego domyśleć. No cóż, ale nie mam czasu na pogawędki, także nie będę cię, człowieku zatrzymyw... Złotem się wspierasz? Ale niby o czym mam gadać o zaschłym gardle? Wino? Przemyślny z ciebie człek, przyznać to muszę. Za pięć denarów i worek szelągów mogę gadać cały tydzień. No więc o czym chcesz się dowiedzieć? Historii Miasta? To skąd ty... A, tak. Jak sobie chcesz, w końcu płacisz. No więc ludzie gadają różnie, a na Uniwersytet mnie nie przyjęli, ale słyszałem, że to było tak: kiedyś, dawno temu, jak ludzie jeszcze łazili gdzie chcieli, to Miasto miało jeszcze jakąś nazwę... Ale po co ją zatrzymywać, jak jest jedyne, nie? W każdym razie, wszystko było normalnie, aż do wybuchu zarazy. Nie wiem dokładnie o co z nią chodziło, wiem, że nie zabijała ludzi, tylko jakoś ich... ...zmieniała? Ale nie, spokojnie, nie rosły im nogi w dupach ani członki nie odpadały. Było gorzej... ...pozwolisz, że się napiję. Ty nie chcesz? No dobrze. No więc to choróbsko zmieniało ludzi wewnątrz. I nie mówię o flakach... O nie. Oni po prostu wariowali, coś im jakby się we łbach powaliło, bo zaczynali mordować wszystkich naokoło. Rodzinę, władze, nieznajomych... I tak się robiło w większości osad na tym świecie... Ale nie w Mieście. Nikt nie wie czemu. W każdym razie wszyscy zdrowi się tu przesiedlali, a Miasto się wciąż powiększało... Aż choroba dotarła i tu. Byliśmy jednak już dobrze zamknięci, ogrodzeni wysokimi murami, no więc zamknięto bramy i tyle. Jakieś sto dwadzieścia lata za tymi zatęchłymi murami. Cóż, ale jesteśmy bezpieczni. Choć miasto jest wielkie, to jakoś żyjemy. Mało kto choruje na tę zarazę, ale wtedy się ich pali na popiół, coby inni zdrowi byli. Ale prawdę rzec muszę, te mury takie niezawodne też nie są. Czasem, podczas zmiany wart, czy coś, to coś się przez nie przedostaje. Najczęściej Mroczniaki. Nie patrz tak na mnie, tak na nie mawiamy... ...uczeni mają na nie jakieś swoje nazwy, ale co ja tam wiem. No więc ostatnio taki stwór dostał się na rynek. Co to była za rzeźnia... Straż odgrodziła cały teren, wszyscy się w domach pochowali... Ale nie ja, zbyt hardy na to jestem. Poszedłem na blokadę popatrzeć. Trochę tego żałuję. Strasznie tam śmierdziało trupami. I strachem. A ta bestia... Widziałem ją tylko przez moment, przez dziurę w barykadzie, ale więcej jej oglądać na swoje oczy nie chcę. Był środek dnia, czyli dość jasno, nie? A ona... Wielka, na czterech łapach się poruszała... I zarysy jej było widać, ale żadnych szczegółów. Jakby taka fala ciemności na nogach. Łaziła wtedy i próbowała się przez blokady przedrzeć... Potem przybyli Rycerze Boskiej Łaski, no i się zaczęło. Weszli na plac rynkowy, ustawiali tam jakieś formacje, a Mroczniak chwilę się czaił, a potem podleciał do nich i wyrżnął pół regimentu, zanim się go pozbyli. Także widzisz, że nie mamy tu wcale aż tak bezpiecznie. A, co możesz znaleźć w mieście? W zasadzie wszystko. Jak nie można wychodzić, to wszystko wewnątrz się dzieje, he, he. Mamy Dzielnicę Górniczą... ...tak, wiem. Trzy kopalnie w Mieście, ale jak w jednym miejscu aż dwie, to jest powód, żeby ja Górniczą nazywać. Są dzielnice handlowe, mieszkalne... Mamy nawet te, jak im tam, Królewskie Ogrody. Nie wiem czemu się tak zwą, miastem wszak król nie rządzi, ale to nie moja działka. Jest pałac Rządcy na Jeziorze... ...jak to którym? Jedno mamy w murach Miasta. Jak wszystkiego jest po jednym, to po co jakoś nazywać? A Jezioro dlatego, że reszta to tylko jakieś marne sadzawki i studnie. A to jest wielkie. No i mamy Skałę. Na niej znajduje się jedna z kopalni, siedziba Rycerzy Boskiej Łaski i Klasztor Jedynej Wiary. Śmiejesz się? Mnie też to bawi, co druga osoba w mieście wyznaje własnego bożka, a oni tak się nazwali. Ale co zrobisz. W końcu mają władzę - Rządca w zasadzie nie ma nic do gadania, choć żyje w sumie całkiem wygodnie. Ale co ma robić, to mu Kapłani dyktują. I ciągle jakieś konflikty z Gildiami mają, że niby walczą o panowanie nad Rządcą. Co? Gildia Magów? A co to takiego? Magia to pierdoła. Gadają, że niby istnieje, ale ja dobrze wiem, że to tylko pijaczyny w barach tak se pierniczą. Chociaż Kapłani chyba w to wierzą, bo można w Mieście spotkać takich, co to łażą i zabierają ludzi na tortury, do Klasztoru. Mówią, że się parali mrocznymi sztukami potem. Ja nie wiem o co chodzi, ale Alchemików jak zamykają to się cieszę. Nie, nie tych co to robią eliksiry na kaszel, albo ważą te głowojebne alkohole. Mówię o tych... ...no wiesz. Kiedyś paru z nich wynalazło taki olejek, którym jak się zwłoki nasmaruje, to wstają z grobu... ...lub ulicy, zależy co się stało, a potem służą Alchemikom. Ileż to razy straż się z żywymi trupami zmagała... ...mówię ci, jakbym dorwał jednego, to bym mu nogi z dupy wyrwał, wysmarował tym cholernym olejkiem i sprawił, żeby mu z powrotem do tyłka wróciły. Tak, to straż idzie. No i co? Boisz się? Czego? No, ale to ty płacisz. Skoro chcesz iść, to żegnam. Dobre wino, nie ma co.
Oceniajcie, tak świat jak i opis (czy nie zasnęliście ; p).
__________________
Cytuj:
Oryginalnie napisane przez Mystlich
Tomek poszedł do centrum po upragnioną wódkę gdy nagle wpadł do zapaści
|
|