Hm, szczerze to nigdy nie miałem nic złamanego. Cieszę się z tego. Miałem tylko kilka powybijanych palców, ale sam sobie je nastawiałem, także nic strasznego. Jak byłem malutki to huśtawka jebnęła mnie w łeb. Z opowiadań wiem, że podbiegłem do rodziców, powiedziałem ''kuku'' i zemdlałem ;p Potem jeszcze rozwaliłem skroń no i łuk brwiowy o łóżko. Też jak byłem mały. A do wszelkiego rodzaju upadków jestem raczej przyzwyczajony, 6 lat piłka ręczna + deska.
Ogółem współczuję tym, którzy doświadczyli jakichś operacji czy innym poważnych akcji. ja na tyle nie lubię szpitali, że wolę wszystko przeboleć i ukryć niż tam pojechać.
@
aha i pozdrawiam ziombla od zabawy w power rangersów w przedszkolu. ja się o Lidkę z Olkiem zawsze biłem ;/