Bah, jak to możliwe, że przegapiłem ten topic. oO
Gwoli ścisłości chciałbym uzupełnić swoją wypowiedź. Nie uważam, że książki z przesłaniem są złe, ba - wręcz przeciwnie. Niemniej jednak jako typowy lewopółkulowiec nie szukam w utworach literackich inspiracji do wszelkiej maści wywodów egzystencjalnych, bo jest mi to zwyczajnie niepotrzebne. Dla mnie coś jest albo białe albo czarne, nigdy zaś szare.

Książki traktuję jako taką samą formę rozrywki jak filmy czy gry. Nie skreślam przy tym od razu każdego utworu, który niesie pewne przesłanie, jednak nie znoszę czytać dzieł naszpikowanych nimi, a szczególnie już tam, gdzie głębszego sensu trzeba się na siłę doszukiwać. Takie teksty czyta się trudno i wolno, co mnie kompletnie nie bawi.