Ja to miałem zajebiście bo wracałem z mazur a że jeszcze przenosiliśmy rzeczy z jachtu (wynajmowanego ofc) to była troche lipa najlepsze było jak piorun jebnoł z 10-12 metrów ode mnie , a ja tak się przestraszyłem że wpadłem do wody do tego byłem w takim szoku a tam nie miałem gruntu (przystań , więc 2-3m przy brzegu) ale jakoś udało mi się wleść na pomost a tu następny piorun no ale już gdzieś z 20 m dalej więc ,,spokojnie'' wszedłem na jacht .
Ostatnio edytowany przez kombossik - 17-08-2008 o 09:26.
|