Przygód miałem wiele, no ale dokładnie pamiętam tą z beryli.

Ide sobie moim pallkiem (chyba 19 lvl) na zamek koło AB. Przechodze koło amazonek i podbiega do mnie 30 sorcere i mnie zaczyna lać. Głównie wand i vis. Mam bp potionów myśle "i tak nie zwieje bo ma pacc, więc go może ubjie." Zaczynam go lać hity po 50-60 (max). Zeszła ma utama i zaczyna uciekać... Ja za nim. Padł na Amazon Camp. Otwieram ciało a tu Plate Armor i Dragonka. Ja już banan na twarzy... Wychodze z Campu żeby iśc do dp w Carlin a tu do mnie podbiega 69 MS... 2-3 sd i śpie xD
No i nie zapomne jak peczyłem 19 pallkiem z kumplem (28 drut) na Gousthlandzie ^^. Złożył się wtedy 41 sorcer (facc) i poleciały nam Bohy
