Ja pamiętam, że jak byłem niegrzeczny to za młodu rodzice zawsze wyciągali strzykawke. Co w niej było, nie wiem, ale wtedy szedłem do łóżeczka i miałem kolorowe sny, albo już całkiem grzeczny prosiłem, żeby puścili mi moje dziecięce kasety w moim pro malutkim zabawkowym magnetofoniku. Muzyka mnie totalnie uspokajała...
A tak na poważnie, to akcje uświadamiające powinny być prowadzone w miejscach bardziej odpowiednich niż forum o tibii. Moje zdanie jest takie, że rodzic ma prawo zastosować tego "klapsa" jako wspomagacz kiedy ma się do czynienia z naprawde trudnym dzieckiem. Ja pamiętam, że jak rozrabiałem to najpierw ze mną rozmawiali, gdy to nie skutkowało dostałem z kapcia po dupie. Nie czuje się z tego powodu jakoś skrzywdzony czy zmolestowany. Nie mówię tu oczywiście o przypadku katowania tego malutkiego chłopca, czy o sytuacji gdy wracasz do domu i dostajesz z kolanka w głowę za sam fakt, że żyjesz, bo to nadużycie władzy rodzica, że tak się wyrażę. Więc bić, ale z umiarem (jeśli durnego klapa można nazwać biciem).
Ostatnio edytowany przez Kulikos - 04-09-2008 o 14:12.
|