Moja umarła też dosyć nie dawno (bo rok temu). Zaczął jej rosnąć taki niby "kalafior" od dołu kręgosłupa. No i im wyżej to rosło, tym zaczynało paraliżować poszczególne części ciała. Zaczynając od nóg, potem ręce i mózg. Czyli śmierć. Tydzień przed zgonem, miały miejsce narastające defekty jej umysłu. Dobrze, że nie była świadoma tego, że umiera.
|