Na świecie jest tylu popaprańców, że nie ma szans aby społeczność wytrzymała bez prawa.
Wyobrażam sobie sytuację fikcyjnego 'państwa' U (od utopia), w którym nie ma ani policji, ani wojska, ani żadnego pisanego prawa. Zgadnijcie, co zrobiliby drobni (i ci mniej drobni) przestępcy z innych krajów na wieść o powstaniu takiego 'państwa'? Tak właśnie, przenieśliby się tam czym prędzej. Jednym słowem po pewnym czasie zrobiłoby się tam dość nieprzyjemnie, a normalni ludzie pouciekaliby. Można oczywiście zamknąć granice, ale to już jest zakaz, który odebrałby 'państwu' U status 'całkiem wolnego'.
|