Podaruję już sobie dywagację na temat dlaczegóż to uważam specjalizowanie się jedynie w jednej ze szkół magii za całkowity absurd. Chciałbym natomiast wskazać pewną nieścisłość w Twoim wykładzie, drogi kolego magu. Otóż powiedziałeś, ekhm...
*Mag podrapawszy się uprzednio po głowie, jął szeptać pospiesznie coś pod nosem*
cytuję dosłownie:
Cytuj:
|
Na każdego w tej strefie będzie działała nasza klątwa, najlepsze są one na dużą ilość wrogów, ale nie radze ich używać jeżeli walczymy sami, gdyż takie klątwy zwykle potrzebują ciągłej dostawy energii, czyli cały czas musimy wykonywać rytuał ich utrzymywania, przez co jesteśmy zbyt łatwym celem.
|
Przyznaję szczerze, iż nie fascynuje mnie zbytnio nekromancja - znam jedynie kilka prostych czarów, nic spektakularnego. Przypuszczam jednakowoż, że te śmierdzące resztki wlekące się wszędzie za wami, wszak nie służą wam jedynie jako obiekty eksperymentów i słudzy do podawania fiolek, nieprawdaż? Jeśli nie dysponujesz żadnym z czarów ochronnych - do czego rzecz jasna by nie doszło, gdybyś nie marnował czasu na poznawanie sekretów jedynie jednej ze szkół - sądzę, iż mógłbyś z powodzeniem użyć ich jako żywej tarczy. Nie ulega wątpliwości, że nie dorównają w głupocie i poświęceniu fanatycznemu paladynowi, bądź też narwanemu krasnoludzkiemu wojownikowi, niemniej jednak w walce przeciw średnio rozgarniętej grupie wrogów, winni się sprawdzić. Co o tym sądzisz, nekromanto?