Mj palę od czasu do czasu już od ponad roku. Nie żałuję. Jednakże preferuję palenie w towarzystwie 1-2 osób, a nie większej grupy, po prostu gdy jest więcej osób, to reszta gada o tematach na które nie mam nic do powiedzenia przez co łapię zamułę. No ale wszystko zależy od okoliczności, nastroju i dnia. Raz gdy jest chujowa pogoda, jest się w słabym nastroju i pali się z nudów, to chujowe zejście gwarantowane. Natomiast jeśli pali się z fajnymi ludźmi, w dobrej atmosferze to może być bardzo przyjemnie, ja na przykład potrafiłem na zbaku gadać przez 45 minut o tym, jak zbudować rower z przednim napędem ;dd
Z innych środków brałem kodeinę (ekstrakt z Antidolu), fajnie, dobra na chillout typu oglądanie filmu. Jedyny skutek uboczny to wszechobecne swędzenie, ale można temu zapobiec jedząc grejpfruta przed wypiciem ekstraktu. Brałem też DXM (Acodin, 30 tabsow w przeciągu godziny, Plateau II[taki miernik fazy, poczytajcie hyperreala]), tylko jeden raz, dość ostro mnie kopnęło, miałem problemy z chodzeniem (bałem się, że się przewrócę, więc musiałem sie czegoś trzymać cały czas), potykanie się 10 razy o ten sam korzeń, zaciskałem szczękę, podwyższony kontrast, nasycenie i przyciemniony obraz, patrzenie na światło dawało mi przyjemność, ekscytowało mnie, poruszałem się jak roboglina, jąkałem się. Mimo to, podobało mi się i myślę, że jeszcze spróbuję. Jednak prócz tego wolę nie tykać się niczego z twardszych dragów, typu amfetamina, metaamfetamina, metkat, dropsy etc. Nie chcę sobie spierdolić życia.
Jak to mówią, wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem ;]
|