Wszystko to jedno i to samo ścierwo. Chłopak jedne z drugim nasłucha się badziewnego reggea made in Poland, gdzie "ziomale" opowiadają, jak to fajnie było na fazie, kiedy problemy odeszły daleko, a rzeczy na co dzień pożądane odeszły na dalszy plan. Pffff,
A co do legalizacji narkotyków. Ćpun, który uzależniony jest od białych proszków i tak nie będzie miał pieniędzy,aby zakupić towar klasy A(bez domieszek jakiegoś gówna), to pójdzie do zaprzyjaźnionego dilera i dostanie trochę gorszą działeczką,aczkolwiek tańczą! I tak zdechnie, i tak. A jak szybciej, to i nawet lepiej. Jednym słowem: Nie dla legalizacji narkotyków!
A gdzie wtedy byli rodzice?