Ile ja miałem snów, z czego pamiętam 1/2 z nich. Ale ten zawsze mi sie przypomina.
Jestem gdzieś w lesie, a w tym lesie jest ogromny labirynt, ja z ciekawości wchodzę. Chodzę tak po tym labiryncie przez 30 minut. Nagle... Jakieś Zombi na mnie wyskakuje, uciekam. Uciekłem mu i mówie "Ohh, JA CHCEM DO MAMY!!!!!!!". Nagle ściany labiryntu znikają i pojawiają się miliony zombi, mój sen zaczoł sie tak jak by obracać i przyblizać i oddalać i nagle...Obudziłem się wrzeszcząc, ze spoconą twarzą poczym nagle, moja babcia wbiega do pokoju. Nieposzłem już dalej spać bo się bałem
.
To jest chistoria kiedy miałem 6 lat więc niepodałem tyle szczegółów.
Jak coś se jeszcze przypomnę to napiszę.