|
Użytkownik Forum
Data dołączenia: 22 12 2007
Lokacja: Olkusz
Posty: 73
Stan: Na Emeryturze
Profesja: Rookstayer
Świat: Titania
Poziom: 32
|
Pozwolę sobie zacząć, wszystko to co napisze, możecie dowolnie edytować, bo przecież dobrem wspólnym jest uzyskanie zgrabnej sklejki wielu naszych wymysłów ;]
Yalaharianie, nadzwyczaj inteligenta i pacyfistyczna rasa, która by uniknąć udziału w Wojnie Bogów była zmuszona do ucieczki na jedną z wysp północnych. Postanowili sobie za cel, szerzenie nauki i wiedzy zupełnie nie związanej z agresją,wojną,zniszczeniem. Lecz jak to często w takich sytuacjach bywa, jakiś reakt... ehh tzn. istota wymknęła im się z pod kontroli, nosiła odrażające imię Variphor (tutaj proszę o dorobienie genezy tego imienia ściśle związanej z Rookgaardem). Stara dzielnica handlowa, którą zamieszkiwali bogaci kupcy, którzy od wieków trudnili się tym jakże nie/uczciwym fachem, została zrabowana i na nowo zasiedlona wszelakiej maści i rasy przestępcami którzy pod wpływem Variphora najechali miasto.
Kiedy bogaci kupcy, widzący los pozostałych 8 dzielnic stojących w płomieniach i spływających krwią, zrozumieli, że jeśli nie podejmą nawet próby ucieczki, to ich układem krwionośnym będą pełne szlamu i odpadków rynsztoki. 3 rody kupieckie pełniące lokalną władzę (Tutaj przydały by się nazwiska, które na siłę trzeba będzie powiązać z nazwiskami na grobach, nowymi NPC czy też jakąś hybrydą furiata, skromnego, karbowanego? ^^) wraz z świtą poczęły uciekać z miasta którym rządził chaos, wziąwszy co tylko byli w stanie ze sobą zabrać odpłynęli w stronę zachodzącego słońca, zostawiając za sobą łunę płonącego miasta, w którym pozostał ich kultura, tradycja i majątek.
Po wielu przetrwanych sztormach, wygranych bitwach morskich, i przypłaconych życiem wielu członków z załogi starciami z bestiami morskimi, wydawało im się, że teraz czeka ich pasmo zwycięstw. Nic bardziej mylnego, zniszczyła ich chciwość i nienawiść spowodowana tak długą Yalahariseji ;]. Członkowie rodziny (tu wpisz proponowane nazwisko) pod płaszczem ciemności potajemnie zabrali szalupę, uprzednio napełniwszy ją żywnością i złotem. Ich podły cel został dostrzeżony i potępiony przez boga (słyszał ktoś może o tibijskim bogu sprawiedliwości? jeśli nie, to tu wpisz proponowane imię boga), który roztrzaskał ich szalupę o skały Rookgaardu...
Mająca duszę załoga statku (musimy wymyślić mu nazwę) postanowiła ratować zdradzieckich towarzyszy i sama przez swoją niefrasobliwość utknęła na mieliźnie po drugiej stronie wyspy nowicjuszy. Postanowili ukryć się i utworzyć nową, pozbawioną postępu (by uniknąć wypadku z Variphorem) podziemną cywilizację. I tak wszystko się zaczeło, Yalaharianie jako rasa bystra, wysłała na przeszpiegi swojego najbardziej utalentowanego członka- Vetinariego, który potajemnie zakradł się do oddziału banku, gdzie pracował znudzony Paulie, i zaproponował mu wysoki procent za zdeponowanie w jego skrzyni złota Yalahari, którzy to pragnęli odzyskać z rąk zdrajców.I Dla walki z szczurami okrętowymi przesiąkniętymi złem Variphora, Yalahari postanowili zabrać na pokład koty, które pomijając ich jakże wielką skuteczność w walce z gryzoniami, była specjalnie uprzywilejowanym stworzeniem w mieście Yalahari, a szczególnie umiłowana przez kupców, którzy cenili go za drapieżność i niezależność.
Wybaczcie ( i tak pewnie się cieszycie że to skończyłem), że się wypaliłem, ale zacząłbym tu pisać jeszcze większe głupoty niż teraz, gdyby to kontynuował. Teraz wasza kolej, skasujcie, zacznijcie od nowa, albo dokończcie, przeróbcie to co jest.
Howgh
@kolega na dole
Dlatego parę postów wcześniej proponowałem, by każda osoba która chce brać udział w wkręcie powinna zrobić sobie na forum lewe konto, najlepiej żeby daty były zróżnicowane, napisać byle co w blogu, pospamować, coś o sobie napisać, i koniecznie dodać głupi avatar i równie głupią sygnaturę =]
__________________
Zapraszam Serdecznie!
Ostatnio edytowany przez Pethaf - 10-12-2008 o 15:33.
|