Trenuje mb od września. Jeśli chodzi o ulice to przedewszytkim chodzi o mase, pierwsze uderzenie w pysk. Praktycznie na ulicy nie ma zasad więc lepiej uderzac w krocze, paluchy w oczy i nara. Albo jak chcecie walczyc to się męczcie lecz z pewnością wasz przeciwnik nie bedzie zbyt dobry dla Was i jesli okazja mu sie nadarze zniszczy was szybko

.
Jak narazie podoba mi się i zostaje przy tym.
Pozatym na ulicy, osce i innym są tego typu grupki:
Grupa leszczy która szuka zaczepki bo nie mają co robić, atakują w 5 lecz dobra gadka i wyskoczy w pojedynke. Albo typy co naprawde szukają zaczepki..
Jesli chcecie się bic na ulicy i i myślec ze nie jest się ciotą - masa i siłka
Jeśli chcecie się bic na ulicy, i nie być ciotami życiowymi i umieć sie obronic i oddac - Szutki Walki
Zbytnio odpowiednia motywacja i przejdzie jakos te lanie po pysku. U mnie to jeśli nie mam gardy to dostaje takie plaskacze na ryj od Trenera że sie oddechciewa ale to mnie motywuje bo wole od niego dostać niż od kogos z ulicy.
Pamiętajcie, ciężka pracą dojdziecie do sukcesy
p.s