Kolejna noc- stres wieczorem- zapomniałem wykonać czynności, jak wyluzowanie, powtarzanie formułki... wiecie, wszystko co trzeba.
Zasnąłem
Ranek, przebudzenie "nienaturalne" czyli wiecie, budzik, bo to zaraz szkoła, te sprawy.
Odrazu po przebudzeniu nerwy, zapomniałem i w ogóle się przygotować cholera.
Oprzytomnienie szybkie, daje sobie w myśli po pysku, luz, rozkładam się wygodnie, zaczynam myśleć o nocy. I "wymyślałem".
1,5 snu

. Ale wiem, że gdyby nie stres, było by lepiej. Bo wiem, że mam zapiski dzisiejszej nocy w głowie. Ale zwyczajnie już zapóźno. Dziś będzie lepiej.