Oryginalnie napisane przez Damage
@Ktostam up
Tak, bede mu spamowac :/ Poczuje sie wtedy z pewnoscia dowartosciowany i zajebisty.
Vision wygrywa wojne, Duski wyjebani z servera. Rozlam w Vis - powstaje Inshon. Dusk wraca, zeby powalczyc i wtedy Orzech gra juz na Taifunie. Byl 1%do 273. Wspaniala historie Orzecha (i Dinoxa?) na tej postaci pokazuje pierwszy zgon od Dragon Lorda 2007 10 24. Trzeba byc zdolnym czlowiekiem, zeby przez ponad rok stracic tylko iles tam lvli. Ale jego to pewnie nie obchodzi, bo gra w tibie dla kumpli!
Kurwa, wiekszosc ludzi mowi ze gra w ta gre, dla innych ludzi, bo maja zajebistych ziomkow, friend 4ever z ventrilo. Swietnie sie przy tym bawi, super z nimi spedza czas. A potem jak sie ktos taka osobe zapyta co wczoraj robil, to opowiada o tym ze mial ,,zajebisty dzien" ale gdzie? W tibii. Kazdy NORMALNY czlowiek nie grajacy w Tibie powiedzialby, ze Wam sie we lbach pojebalo, mylicie gre z zyciem. Ale nikt z was ,,NORMALNEGO" czlowieka nie poslucha, bo on nie gral w Tibie i nie wie jak to jest! Nie rozumie, ta? Ile czasu lacznie przed tym spedziliscie? I co, moze nie jest to czas stracony, bo poznaliscie zajebistych ludzi? A na chuj Wam ci poznani w Tibii kumple? Sam grajac poznalem kilka spoko osob, ktorych moglem/moge nazywac przyjaciolmi, ale to ze teraz pogadam sobie z takim raz na miesiac, nie odda mi tego calego straconego czasu, ktory moznaby spozytkowac na tysiace innych sposobow, setki godzin ktore moznaby spedzic inaczej, na czyms lepszym, sensowniejszym i przede wszystkim REALNYM. Pewnie wielu z was mowi, ze to wszystko sie da pogodzic. Tak kurwa. Chyba to, ze chodzisz do szkoly/pracy, grasz w tibie i wychodzisz na impreze. Nie masz czasu, zeby rozwijac zainteresowania, poznawac ludzi i ogolnie ZYC. Nie mowie o waznych rzeczach takich jak odkrywanie siebie, zastanawianie sie nad zyciem i szukanie prawdy. Bo pewnie prawie cala wasza populacja nie zadaje pytan ,,po co?" albo ,,dlaczego?", wazne sa piksele. Poprostu jak czytam te wasze posty, pelne emocji i zaangazowania w odniesieniu do jebanej gry ktora powinna dla was byc tylko zrodlem chwilowego relaksu to mnie rozpacz bierze. Nie odnosi sie to do wszystkich ludzi grajacych w tibie, ale do 70% ktorzy wbili 100+. Np. taki Dempah, na ilu on swiatach walczy jednoczesnie? Kiedy taki typek znajduje czas zeby porobic cos w rlu? Widac, ze ma zajebiste pvp ale na co to mu sie kurwa przyda jak juz przestanie w to grac? Chyba nie bedzie tak przez cale zycie? Jak ktos ma mniejszy, poniewaz skupia sie na rlu to nazywany jest noobem. Nie wiem po co zmarnowalem te 15 minut, zeby tutaj cos napisac. Szczerze zycze wam, zebyscie sie co poniektorzy otrzasneli.
|