Cytuj:
Oryginalnie napisane przez Litawor
No i dobrze, że tak nie jest, bo i tak mamy sytuację patologiczną, w której niemal każdy studiuje na koszt państwa, a potem się dąsa, że nie dają mu pracy przystającej do wykształcenia [dla jasności - nie jestem zwolennikiem płatnych studiów]. Nadmiar absolwentów uczelni wyższych nie jest niczym korzystnym.
Na prawo idzie sporo ludzi z mało zamożnych rodzin. Tylko, jak słusznie mówisz, nie mają potem możliwości zrobienia aplikacji bez znajomości. Ale ten kierunek i tak warto wybrać, bo niezależnie od tego, o jaką pracę będziemy się po nim starać, pracodawca będzie patrzył przychylniej na absolwenta prawa niż np. politologii.
Natomiast na medycynę idą niemal zawsze dzieci z bogatych rodzin (chociaż znam wyjątki), którzy mają fundowane korepetycje, dobre szkoły itp. Bez żadnej pomocy, przy samodzielnej pracy bardzo ciężko się dostać. Potem utrzymanie na studiach - nie ma szans, żeby na medycynie znaleźć czas na pracę, a do tego trwa rok dłużej niż inne kierunki. Następnie specjalizacja, przy której też nie ma co liczyć na dobre zarobki. Jest się więc zdanym na rodzinę przez długi czas.
Nie popadajmy w skrajność. Jeśli ktoś wybiera taki kierunek, to bardzo możliwe, że planuje zostać potem na uczelni. Jeśli kogoś dana dziedzina, zwłaszcza nauki przyrodnicze, bardzo interesuje, to nie widzę powodu, żeby ją porzucał. Jak wyglądałby świat, gdyby wszyscy za Twoją radą szli na prawo lub medycynę (pomijając, że to niekoniecznie są najbardziej opłacalne kierunki)?
Takie rady raczej kierowałbym do ludzi, których tak naprawdę nic konkretnego nie interesuje i wybierają np. politologię, bo lubią politykę i wydaje im się "fajny".
|
Heh akurat co do medycyny to tylko się ciężko dostać utrzymać się to już nie problem. Jaki jest sens wybrania kierunku, po którym wiadomo, że dużo nie zarobisz ? Nie pomijaj tego, że medycyna i prawo to nieopłacalne kierunki bo tak jak Ci mówiłem nie widziałem biednego lekarza lub prawnika. Dam Ci przykład ginekologa (mój tata):
- W szpitalu najniższa pensja ordynatora to 7000zł średnio zwykły ginekolog zarabia w szpitalu 3000 - 4000 zł
- Na prowadzenie gabinetu dostajesz od NFZ 6000 zł co miesiąc
- Wizyta kosztuje 150 zł ( zostawiają więcej w ramach podziękowań)
- Za każdy nocny dyżur dostaje więcej prawie 2x niż normalnie
- W swoim prywatnym gabinecie przyjmuje tylko 2x w tygodniu od 15 - 20 (poszedłem nie raz go odwiedzić jak miał pacjentów średnio na godzinę ma ok 15 pacjentów)
Teraz policzmy w przypadku mojego taty: 8000 + 6000 + 2( 5x15x150) = 14000 + 22250(to tylko w 1 tygodniu) = 36250 zł teraz powiedz mi że lekarz nie ma kasy.
Sytuacja prezentuje się podobnie u stomatologa, studia lekarskie albo lekarsko-dentystyczne trwają nie 6 lat a 5 czyli tyle co każde inne, podobnie zarabia chirurg. Inne też są opłacalne ale mniej, sam więc widzisz, że jest to bardzo opłacalne.